Zawód: Zwycięzca. Vadim Makarenko

IMG_6606aPierwsze trzy książki, które kupiłam po przeprowadzce do Warszawy to: No logo Klein (to trzeba koniecznie), Męka twórcza, czyli… Łopieńskiej (to obowiązkowo) i … Tajne służby kapitalizmu Makarenki*. Wszystkie trzy zaliczyłam do udanych zakupów, przypuszczałam więc, że i tym razem się nie zawiodę.
Może to dziwne, że tak samo lubię pozycje na temat wad kapitalizmu i globalizmu, jak te, które pokazują ludzi umiejących z tego systemu wycisnąć co się da.

Podobno kto za młodu nie był socjalistą, ten na starość… cóż, mi trochę tego zostało na drugą młodość (marzenie o zmniejszeniu nierówności społecznych, na przykład, bo takie społeczeństwa są po prostu szczęśliwsze, czy też kwestie upowszechnienia świadczeń socjalnych), a równocześnie namiętnie czytam i uczę się o przedsiębiorczości, budowaniu marki, reklamie, zarządzaniu ludźmi i wszystkim, co, mam nadzieję, przyda mi się za jakiś czas. Jeśli dożyję.

Mam słabość do tego typu książek, a Agora dobrze je wydaje. Choć przyznaję, czytałam też gorzej wydawane – taką o handlowaniu rybami (latającymi), na przykład i wyznania biznesowe Marthy Stewart. Proszę się nie śmiać, mam w nosie teorie, te można głosić do woli, prawdziwą wiedzę daje praktyka. Zwłaszcza wiedzę o biznesie. To praktyków chcę słuchać, tych, którzy przeszli długą drogę i wszystko zawdzięczają ciężkiej pracy. Zwłaszcza tych, którym się udało, choć nie wierzę w propagandę sukcesu i mogłabym powtórzyć za jednym z rozmówców Makarenki: „Pytam o niepowodzenia i uważnie słucham, jak człowiek się z nich wykaraskał i jaką lekcję wyciągnął. Nie ufam ludziom, którzy odpalają prezentację i snują gładką opowieść o sukcesach**”(Brian Wilcove)

Szymon Gutkowski (dyrektor zarządzający DDB Warszawa) na okładce pyta: „Jakim cudem Vadim Makarenko namawia na rozmowę ludzi z pierwszych stron gazet, którzy dla nikogo nie mają czasu? Dlaczego opowiadają tak szczerze i ciekawie?
Przyznaję, że pierwsze rozmowy, choć bardzo interesujące, sprawiły że uznałam: jednak Polacy jakoś chętniej i wylewniej mówią o sobie, a w „Zawód: Zwycięzca” widać dystans. Czuć, że to ludzie z samej góry, którzy nie mogą/nie chcą za bardzo wchodzić w szczegóły lub robili to tyle razy, że mają opracowany schemat i nie dopuszczą nikogo bliżej. Następny był wywiad z profesorem Zimbardo i musiałam to wszystko odszczekiwać. Na szczęście nie mam z tym problemu. Pozwalam sobie na bycie omylną.

Chciałam w tym tekście poruszyć kilka kwestii, które padły w rozmowach Makarenki, ale dotarło do mnie, że byłaby to bardzo długa notka pełna dygresji. Myślę, że kilka z tych tematów rozwinę w osobnych tekstach, tak jak to było w przypadku profesora Mikołejki.
Jasne, że najbardziej podobały mi się rozmowy, które potwierdzają to, do czego sama doszłam drogą dedukcji (i czasem praktyki), zaś rozmowę o najciekawszej tematyce może położyć ktoś, kto wydaje się … powiedzmy, że mało subtelny i będący na usługach stereotypów. Tak, mówię o kimś, kto głosi tezy w stylu: „Dla chłopaka pasjonowanie się wojskiem jest czymś normalnym. Gry komputerowe dobrze się z tym łączą, o ile nie polegają na ubieraniu różowego kucyka. Atak i kontrolę chłopcy mają w genach.**” Sami sprawdźcie kto tak mówi, ale wygląda mi to na problemy z męskością. Czegoś, czego jesteś pewien, nie musisz aż tak udowadniać.

Ale cała reszta jest dobra i bardzo dobra, pomijając kilka drobnych błędów korektorskich.
Rozmówcy Makarenki to, między innymi:
Szlomo Yanai – emerytowany generał, który po prostu zgłosił się do właściciela firmy chemicznej i powiedział, że chce zostać prezesem. Umowa obejmowała rok stażu na nauczenie się branży, mogła się skończyć rozstaniem lub prezesurą. Szlomo Yanai odrobił swoją lekcję. Teva – producent generyków – w dwa pierwsze lata pod rządami nowego prezesa prawie podwoiła przychody.
James Goodnight – jeden z najbogatszych ludzi w USA, mówi między innymi o tym, jak ważni są dobrzy nauczyciele i szczęśliwe życie prywatne. I jest to czysty pragmatyzm, nie idealizm. „Menedżer musi mieć pewność, że u pracownika wszystko gra. Jeśli ktoś całymi dniami siedzi w biurze, to oznacza, że w końcu jego rodzina legnie w gruzach. A wie pan, co się dzieje, gdy kogoś opuszcza żona? Przez co najmniej rok ten ktoś jest bezużyteczny**.”
Terry Leahy – mówi o tym, że pochodzenie z biednej rodziny może sprawiać problemy, bo człowiek na wysokim stanowisku skupia się głównie na tym, by nie nawalić, ale może też dawać przewagę pod pewnymi względami. „Jeśli brak ci pewności siebie, jesteś lepszym słuchaczem i obserwatorem, bo musisz zbierać więcej informacji z otoczenia. Te umiejętności przydają się w zarządzaniu firmą.**”

Jest jeszcze wspominany wyżej profesor Philip Zimbardo, który mówi wiele interesujących rzeczy. Od którego się dowiedziałam, że po części jestem whistleblowerem – odsyłam do książki, choć pewnie będę jeszcze do tego nawiązywać – może nie krzyczę głośno, ale staram się w jakiś sposób informować o wszystkim, co idzie źle. Zawsze to dostrzegam i szukam rozwiązań. Uważam też, że dobry szef powinien się takimi rzeczami interesować, zamiast wypierać problemy. Bo, co z kolei mówi Brian Bacon, gdy prezes jest „nieobecny, głuchy na niepokojące sygnały albo – co gorsza -zaprzecza faktom, organizacja wytwarza nowe ośrodki dowodzenia, a to prowadzi do chaosu. Zawsze. (…) upadek trwa długo, jest powolny, ale nieuchronny**”

Szefowie LA Film School mówią, między innymi – pamiętajcie, że to jest zawsze „między innymi”, bo w tych rozmowach jest dużo więcej – że prawie nikt już nie tworzy oryginalnych treści, bo to ryzykowne. Lepiej oprzeć się na tym, co już istnieje, co w jakiś sposób już się sprzedało (realnie lub metaforycznie), nawet jeśli sprzedało się kiepsko. Och, to też świetny, nośny temat do rozwinięcia.
Amir Kassaei, jeden z najmłodszych szefów kreacji na świecie, urzekł mnie podejściem do życia. Jasne że dlatego, że dostrzegam w nim coś znajomego. „(…) posiadanie jaj. Niewielu dziś potrafi postawić wszystko na jedną kartę, bo to może zrobić tylko człowiek, który nie ma nic do stracenia. Czyściłem kible w Wiedniu i przeżyłem. Gdybym musiał to robić znowu – znowu bym przeżył. Ta świadomość bardzo pomaga, gdy się wchodzi do sali konferencyjnej na spotkanie z ważnym klientem.(…) Ja się nie boję. Chcesz mnie zabić? To strzelaj, bo idę po swoje.**”

Jest jeszcze o kręceniu filmów i realiach w Hollywood, o tworzeniu świetnych plakatów i o tym, co daje „polskie spojrzenie na świat”, bo kilku Polaków w tej książce znajdziecie. Jest dużo więcej.
Co mogę jeszcze powiedzieć? Myślę, że chcecie przeczytać tę książkę. Jest inspirująca.

Vadim Makarenko
Zawód: Zwycięzca
Agora S.A.
Warszawa 2013

*W necie nie mogłam znaleźć czy to nazwisko można odmieniać – wszyscy profilaktycznie w formach innych niż mianownik posługiwali się samym imieniem. Autorowi odmiana nie przeszkadza. Zapytałam.

** Cytaty pochodzą z książki „Zawód: Zwycięzca

,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *