Wkurza mnie pan, panie profesorze, czyli jak błądzić skutecznie

IMG_4317aNie będąc ani młodą, ani lekarką, za to w nastroju nieprzysiadalnym, skupiałam się ostatnio na gapieniu się w ścianę, robieniu prania i czytaniu rzeczy lekkich w rodzaju bajki o kołaczyku.
Gdy byłam już doskonale bezmyślna (kłamię, chciałabym umieć nie myśleć), a w każdym razie bardzo się starałam, pani Joanna przysłała mi tę książkę.
Jak błądzić skutecznie” prof. Zbigniew Mikołejko w rozmowie z Dorotą Kowalską.

Tej książki nie da się przeczytać na raz.
Pięknie wydana, a każdy rozdział zaczyna się od reprodukcji malarstwa z najwyższej półki, co, jak twierdzą sami autorzy, nierzadko wyznaczało kierunek rozmowy.

Mój biedny mąż znów musiał wysłuchiwać całych stron cytatów, a w weekendowe poranki przy kawie dyskutować nad treścią rozmów z książki.

Początek wydał mi się zbyt osobisty. Nie wiem, coś mi się zrobiło z wiekiem takiego, że staram się omijać opowieści o cudzym dzieciństwie, o zamierzchłej przeszłości, relacjach z matką.
Nie mam zadatków na psychoanalityka, nie uważam, że dzieciństwo determinuje wszystko. Po latach analizowania własnych relacji z rodzicami i tak samo długim okresie oskarżeń, zostałam matką i zobaczyłam, jak wygląda ta druga strona. Moje dzieci za jakiś czas odkryją psychoanalizę i postawią mnie przed plutonem egzekucyjnym, wzorem wcześniejszych pokoleń. Nie chce mi się więc kopać tak głęboko, ani w moim, ani cudzym życiorysie.
Już przy recenzjach rozmowy z Marią Janion pisałam o tym niezdrowym emocjonowaniu się mediów ojcem alkoholikiem.
Trudny osobisty aspekt dzieciństwa Profesora średnio mnie więc interesował.
O wiele ciekawsze były opowieści o stawaniu się intelektualistą, o nieszablonowym kształceniu w szkole średniej, życiu na Warmii, specyfice małych miasteczek, a potem życiu w akademiku na Kickiego w Warszawie.

Naprawdę, pocieszam się tym, że pan Profesor jest sporo ode mnie starszy, miał więc więcej czasu na zgłębianie historii, religii i filozofii. Gdyby nie to, musiałabym się spalić ze wstydu.
Wkurza mnie pan, panie Profesorze. Jak można tyle wiedzieć??
Z każdym kolejnym rozdziałem lepiej mi się te rozmowy czytało.
Profesor się rozkręcał, ale i tematyka, według mnie, była coraz bardziej interesująca.

Z wieloma przemyśleniami i poglądami prof. Mikołejki się zgadzam, wiele spraw zaś musiałam przemyśleć w trakcie czytania – czym z radością zadręczałam męża, bo wiadomo, że najciekawsze wnioski objawiają się podczas dyskusji.
Co mnie najbardziej zainteresowało?
Warmia z zamierzchłej przeszłości i z czasów dzieciństwa Profesora. Kojarzy mi się z moim dzieciństwem, nic więc dziwnego. Warszawa z lat 70-tych, ale i dzisiejsza. Kwestia podziałów społecznych, trudnej asymilacji w tym mieście i tego, z czego to może wynikać.
Temat agresji, porządku świata, pozornej globalizacji. Utopii, jaką serwują sobie współczesne społeczeństwa, wierząc że człowieka da się całkowicie oswoić i kontrolować.
Tak, im dalej w tę książkę  brnęłam, tym bardziej mnie interesowała.

Kiedy zaś już się pognębiłam ilością informacji, które po prostu MUSZĘ uzupełnić (spotkania z ludźmi o dużej wiedzy są mobilizujące; nawet gdy to tylko spotkania na papierze), pojawił się nagle Faust. Nic dziwnego, zwykle się pojawia. W moich rozmowach z mężem też. Jest przypomnieniem, że jednak ważne jest także doświadczanie życia, nie tylko wiedza. Pojawił się też Erazm z Rotterdamu i „Pochwała głupoty”. Naprawdę zazdrościłam Dorocie Kowalskiej, że słuchała tego wszystkiego „na świeżo”.

W sumie nie powinnam pisać o tych rozmowach na blogu. Profesor bowiem (pani Dorota Kowalska zresztą też) nie rozumie „fenomenu” blogów.
(…)Jeśli jeszcze polityk prowadzi blog, to w porządku, jeśli prowadzi blog publicysta albo artysta, to też w porządku. Jeśli mają coś do powiedzenia.(…) Ale zwykły człowiek o banalnym i standardowym życiu, którego granic nie zamierza przekraczać? O drobnomieszczańskich czy sztubackich pragnieniach. O czym on może powiedzieć?” (s.447/448)
Cóż, ja mogę powiedzieć, że zabrał mi pan tydzień z życia, panie Profesorze.
I że z chęcią bym pojechała na pana „zieloną szkołę”.

Jak błądzić skutecznie. prof. Zbigniew Mikołejko w rozmowie z Dorotą Kowalską.
AGORA S.A. i ISKRY, Warszawa 2013

A teraz wyjaśnienie do zdjęcia:
Wiecznie walczę ze zwierzętami o ten fotel. Postanowiłam więc być sprytna i udając się do kuchni po herbatę, zajęłam sobie miejsce. Pomyślałam, że jeśli położę książkę na środku siedziska, nikt mi tam nie usiądzie. No i przecież nie usiadł, prawda?

 

,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *