Sarai Walker. Dietoland

Jeśli szukacie czegoś dobrze napisanego, czegoś, co podnosi świadomość feministyczną i pomaga marzyć o sprawiedliwym świecie, to może być książka dla was.

Dietoland to jedna z tych książek, o których zdecydowanie powinno być głośniej. Z pozoru prosta historia o grubej dziewczynie, której nie akceptuje społeczeństwo oraz ona sama, przekazuje dużo poważniejsze treści.
Ten, kto powieść Sarai Walker określił „podziemnym kręgiem w wersji kobiecej”, bardzo ją spłycił.

Sprawiedliwość po właściwej stronie

Od dawna marzyła mi się opowieść o kobietach, które się zbuntowały, zjednoczyły i „poszły po swoje”, przy okazji mszcząc się za krzywdy uczynione słabszym.

W „Cwaniarach” Sylwii Chutnik pojawił się wątek walczących dziewczyn, ale pomimo kilku naprawdę rewelacyjnych językowo fragmentów (jak ten o wieczornych papierosach na balkonie), motyw buntowniczek był tam dość płytki i mało wiarygodny.
Przez chwilę miałam nadzieję, że „Gniew” Zygmunta Miłoszewskiego opowie historię, której pożądam, ale w tym kryminale motyw zemsty za doznane krzywdy ostatecznie się rozmywa.

Być może ludzi da się nauczyć empatii i może złe uczynki da się naprawić, ale jakiś głos wewnętrzny mówi mi, że niektóre zbrodnie powinny być karane w oparciu o zasadę „oko za oko”, a w przypadku znęcania się nad słabszymi, dziećmi i zwierzętami „oko za oko, tylko pięć razy bardziej”.
I oto w tej niepozornej książeczce z różową muffinką na okładce dostaję w końcu to, czego chciałam. Może nie na skalę, która byłaby zadowalająca, ale od czegoś trzeba zacząć.

W kołowrotku diet odchudzających

Główną bohaterką „Dietolandu” jest Alicia Kettle, posługująca się przydomkiem nadanym jej w dzieciństwie – Plum.
Plum odziedziczyła sylwetkę po babci – jest otyła. Od wczesnej młodości bierze udział we wszystkich dostępnych programach odchudzających i stosuje setki diet, po których zarzuceniu z nawiązką odzyskuje stracone kilogramy.
Jest niepogodzona ze sobą, uważa że gdzieś wewnątrz niej jest ukryta prawdziwa Alicia. To szczupłe alter ego zasługuje na miłość, przyjaźń i ładne ubrania, w przeciwieństwie do otyłej Plum, która ubiera się w czarne workowate stroje, bo dopiero gdy schudnie, zacznie żyć prawdziwym życiem.
Chyba dla większości grubych dziewcząt brzmi to bardzo znajomo. Sarai Walker wie, o czym pisze.

Zaburzona rutyna

Plum pracuje w redakcji pisma dla nastolatek, choć chyba trafniej by było napisać, że pracuje dla redakcji, bo w budynku pracodawcy bywa sporadycznie – szefowa uznaje, że tak będzie lepiej, jako że gruba kobieta nie pasuje do wizerunku firmy. Każdy dzień głównej bohaterki wygląda podobnie. Nie ma się co dziwić, to przecież jej życie PRZED. Prawdziwe życie będzie wieźć, gdy będzie szczupła. By to osiągnąć, postanawia zafundować sobie operację zmniejszenia żołądka.
Na razie więc spędza dni w kawiarni (by mieć złudzenie wychodzenia do ludzi), gdzie siedzi z laptopem i odpowiada na listy nastolatek do redakcji. Musi przy tym korzystać z szablonów odpowiedzi i podpisywać się imieniem naczelnej magazynu, która bardzo chciałaby być w kontakcie z czytelniczkami, ale najlepiej rzadkim i przez pośrednika.

Pewnego dnia ktoś zaburza tę rutynę. Na drodze Plum staje zagadkowa dziewczyna, która wręcza jej książkę „Przygody w Krainie Diet”. Jest to książka demaskatorska, pokazująca kulisy biznesu, który czerpie zyski z przekonywania kobiet, że nie są wystarczająco szczupłe.

Alicia za sprawą książki poznaje grupę, podziemny krąg wtajemniczonych, a także osobę, która udziela schronienia kobietom w potrzebie. Ta osoba – Verena – proponuje głównej bohaterce pakt, który zmieni w jej życiu wszystko.

Mścicielka Jennifer

Wątkiem równoległym do pełnego wyzwań paktu Plum są wydarzenia na świecie.
A dzieją się rzeczy zaskakujące i z pozoru okrutne. Z pozoru, bo jeśli gwałtowną śmiercią ginie gwałciciel dzieci, moje oburzenie nie jest wielkie.
Jennifer zmusza wydawców pism (a ma na to swoje sposoby) do usunięcia zdjęć nagich kobiet, a by wyrównać rachunki, każe w to miejsce wstawić zdjęcia nagich mężczyzn. Nagle pisma zaczynają się gorzej sprzedawać, zaczynają się protesty. No kto by pomyślał, przecież to nagie ciała, zupełnie jak te wcześniejsze. I tu pada w tekście zdanie, które mówi wszystko: „Kobiety znały swoje miejsce. Z mężczyznami jest trudniej”. (muszę poszukać strony cytatu, bo nie zanotowałam)
Ktoś wmówił kobietom, w zasadzie już małym dziewczynkom i to nie tylko w ostatnim pokoleniu, że traktowanie ich ciał jak towaru, który ma sprzedać inny towar, jest normalne. Jak niedorzeczne to jest, widać dopiero przy takiej zamianie.
Dzięki Jennifer w kioskach zamiast pism porno z kobietami, pojawiają się pisemka z mężczyznami w roli głównej.
W książce pojawia się do tego doskonały komentarz: „Docelowy londyńczyk, domyślny mieszkaniec metropolii, przestał być mężczyzną”. (cytat j.w.)
Prawda, że piękna wizja?

Dotarcie do prawdy

Przyznaję, że mam pokusę opowiedzenia Wam całej książki, bo jest NAPRAWDĘ dobra.
Nikt nie wie kim jest Jennifer i czy to jedna osoba, czy organizacja. A jeśli organizacja, to kto stoi na czele. Prawda zostanie ujawniona, ale musicie przeczytać do końca. Kryje się za nią kolejna tragiczna historia z kobietami w roli głównej.
Świetnie jest też pokazany rozwój głównej bohaterki. Plum będzie musiała zastanowić się, czy to życie PRZED nie jest przypadkiem jej prawdziwym życiem.

To naprawdę dobra książka, kojarząca mi się z „Kochając grubszą kobietę” i „Pamiętam, jak biegłem”, które to pamiętam po wielu latach od przeczytania. Czytajcie, bo warto!

Autor: Sarai Walker
Tytuł: Dietoland
Tłumaczenie: Agnieszka Walulik
Wydawnictwo: WAB

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *