„Rutka” Joanny Fabickiej. Piękna książka, z którą mam pewien problem.

SAM_3486Kiedy tylko zobaczyłam okładkę, uznałam że muszę sprawdzić, co to za książka.
Mariusz Andryszczyk ma wyraźny talent do rysowania dziewcząt i ich włosów. Bardzo fajną kreskę.
Oceniłam książkę po okładce i dobrze zrobiłam, bo w tym wypadku środek był równie dobry.

„Rutka” to historia pewnych wakacji, w czasie których odległa przeszłość stanie się bardzo namacalna.
Zosia mieszka na łódzkich Bałutach, w starej kamienicy z widokiem na podwórko-studnię. Nudzi się okropnie, spędzając wakacje na własnym podwórku. W okolicy nie ma dzieci, a na dodatek mama Zosi, jedyna bliska jej osoba, musi wyjechać służbowo. Dziewczynką ma się opiekować Róża, cioteczna babka, której dziecko nigdy wcześniej nie widziało.
Do tego miejsca ta historia przypomina mi trochę „Czarownicę piętro wyżej” Marcina Szczygielskiego, co mi kompletnie nie przeszkadza, bo to przyjemna i ciepła opowieść. Dalej będzie jednak nieco inaczej i bardziej przejmująco.

Od przyjazdu Róży wszystko się zmieni, bo Zosia znajdzie sobie przyjaciółkę. (I Róża będzie w tej historii bardzo ważną postacią!)
Rutka to dziewczynka mieszkająca w zrujnowanej kamienicy, w której nikt już nie mieszka. To, mówiąca w dziwnym języku, dziewczynka z rudym warkoczem, która zaprzyjaźni się z Zosią.
Rutka jest samotna, wiecznie głodna i odrobinę zwariowana. Pokaże Zosi świat, który już nie istnieje.

„Rutka” to piękna, pisana z wielką wrażliwością opowieść.
Autorka na koniec wyjaśnia, że jako dziecko chodziła po Bałutach, dotykała kamienic byłego getta i zastanawiała się, kto mógł w nich żyć.

SAM_3487Wzruszyła mnie ta historia, ale mam z nią problem.
Wielkość liter wskazywałaby, że jest to książka dla dziewięciolatków. Zosia ma dziesięć lat, więc wszystko się zgadza. A jednak mam wątpliwości czy tę opowieść da się odczytać tylko jako magiczną historię o przyjaciółkach. Czy nie wymagałaby wejścia w szczegóły. Czy nie powinniśmy objaśnić dzieciom, dlaczego ludzie podróżowali wbrew własnej woli tymi dziwnymi wagonami. Czy dzieci nie zapytają? Dlaczego panowie z owczarkami niemieckimi nie byli przyjaźni. Co się stało z rodziną Rutki. Co się stało z tamtym światem. I jak opowiedzieć o tym, czego zrozumieć i wypowiedzieć nie sposób, komuś, kto jeszcze trochę wierzy z Mikołaja i wróżkę zębuszkę?

tytuł: Rutka
autor: Joanna Fabicka
ilustracje: Mariusz Andryszczyk
wydawnictwo: Agora SA

,
13 comments on “„Rutka” Joanny Fabickiej. Piękna książka, z którą mam pewien problem.
    • Myślałam o zgromadzeniu Ani dla córki, ale patrząc na to jak różne gusta mamy z synem, wcale nie jest powiedziane, ze córka będzie lubić to, co ja. Zresztą ja wolałam Emilkę. I trzy części Emilki to chyba nawet kiedyś kupię i sobie powtórzę :)

      • Moja Siostrzenica wynudziła się już na tomie I, ja dokupowałam brakujące tomy, jak wychodziły w tej gazetowej kolekcji. Popatrz po marketach, bo ktoś na FB pisał, że wygrzebał sporo części w koszu w markecie włąśnie

  1. „Rutka” zainteresowała mnie jeszcze przed premierą, zaczarowała okładką. Ciekawa byłam, co znajdę w środku i zdecydowanie przekonałaś mnie do tego, by książkę Fabickiej przeczytać i podsunąć starszej córce.

  2. Ja mam problem z córką taki, że łyka literaturę tomami. Kilkaset stron dziennie potrafi. Bardzo lubi czytać. Ale mam wrażenie, że jeśli tylko coś jej podrzucę, od razu ma awersję. Ma niemal dwanaście lat, gust zupełnie różny od mojego, celuje w fantastykę, Percy’ego Jacksona i podobne tematy, kompletnie mi obce, i tak mi żal, że ani Ani, ani Emilki, ani Mary Poppins pewnie nie polubi jak ja. Jej nawet Musierowicz nie przejdzie, choć rodowita Poznanianka ;) (znacznie bardziej mnie jednak boli, że dziewięcioletni syn nie lubi czytać w ogóle. Cała nadzieja w tym, że polubi i że najmłodszy też nauczy się od siostry, a nie brata ;))

    • Mój syn dużo czyta i też Pearcy’ego właśnie i książki w tym stylu. Nie to, co lubiłam ja. Jakby jakaś ciągłość pokoleniowa się przerwała ;)

    • Jakbym czytała o swojej 12-letniej córce, fance fantastyki i, ostatnio, mangi i anime (nie znam się kompletnie na tym gatunku, próbuję tylko zrozumieć różnicę między mangą i anime, ale średnio mi wychodzi). Czyta więcej ode mnie, połyka książki, ale jak jej jakąś zaproponuję, tytuł leży, a ona i tak czyta to, co sama wybrała. Byłam w szoku, gdy kilka dni temu sięgnęła po „Kasieńkę” Crossan, świeżo przeze mnie przeczytaną:)

  3. Myślę, że warto takie ksiażki mieć i czytać. Nie wszystko musi być wyłożone wprost. Bardzo lubię kiedy czytając coś ze starszym (ma prawie 10 lat) dyskutujemy dużo o kontekście historycznym, obyczajowym i o tym co było / jak było „kiedyś dawno”.
    :-)

    • Ale moim problemem nie jest fakt, że Fabicka wszystkiego dosłownie nie opisała (bardzo dobrze, że nie opisała. To jest dobra książka), ale to jak z dzieckiem rozmawiać o Zagładzie. Z dziewięcioletnim dzieckiem.
      Bo to nie jest jednak zwykła rozmowa „jak było kiedyś dawno”.

  4. Chyba dawno do Ciebie nie zaglądałam, bo dopiero teraz widzę nowy wygląd. Bardzo tu u Ciebie ładnie :-)

    A co do Fabickiej – poznałam ją z „Szalonego życia Rudolfa”, bardzo zabawne, lekkie opowiastki w stylu Adriana Mole’a. Całkiem niedawno przeczytałam „Second hand” i odkryłam zupełnie inną Fabicką, niesamowitą, zmysłową, mroczną.

    A co do „Rutki”, której nie czytałam: kojarzy mi się z „Chłopcem w pasiastej piżamie”, też książka niby dla dzieci, ale zdecydowanie wymagająca trudnej rozmowy i dopowiedzenia. I rozumiem Cię dobrze, też nie chcę odbywać jeszcze takich rozmów z moimi chłopcami, a przecież trzeba. Piotrek jest bardzo wrażliwy, kiedyś po dwóch zdaniach na temat Auschwitz nie mógł spać, a to były dwa naprawdę ogólne zdania.

    • Dziękuję.

      Rozważałam swego czasu przeczytanie książki „Second hand” i przez Ciebie znów o tym myślę :)

      A co do rozmów z dzieciakami na ten temat… kurczę, mam wrażenie, że to za wcześnie jednak. Że jeszcze zdążą przekonać się jaki świat bywa okrutny i jacy ludzie źli. Pod koniec podstawówki mają to na historii. W gimnazjum – mogę rozmawiać mniej pobieżnie. Na początku podstawówki nie chcę wchodzić w szczegóły. Dorosła ja ledwo tę wiedzę dźwigam.

  5. Czytałam z 9-letnią córką „Rutkę” . Ona była zachwycona, ja rozczarowana. Młodej najbardziej podobała się postać lekko zwariowanej, przemiłej ciotki. Ale w ogóle nie była to dla niej opowieść o wojnie. Ja czytałam z „gulą w gardle” i strachem jaki opis się pojawi i czy będzie coś strasznego….lękotwórcze to było..
    Książka nie przetrwała próby czasu. Młoda raczej o niej nie wspomina, nie ma ochoty na powtórne czytanie….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *