Rozgotowany* Jedwabnik Roberta Galbraitha

SAM_2284Pisząc o „Wołaniu kukułki” zaznaczyłam, że Rowling wykorzysta zapewne potencjał tkwiący w postaci głównego bohatera, gdy tylko przestanie się ograniczać osobowością Galbraitha. No cóż. Nie wykorzystała.

Cieszyłam się, że poprzedni tom o perypetiach Cormorana Strike’a nie zakończył się jego związkiem z asystentką. Przez całą książkę wszystko do tego zmierzało, ale Rowling bardzo sensownie nie dopuściła do takiego zakończenia. Zapewne ku rozpaczy młodych panien, z gatunku tych, które pod recenzjami ekranizacji trylogii Millennium piszą, że film bardzo fajny, tylko zakończenie skopane, bo to oczywiste, że Blomkvist powinien się oświadczyć Salander i zostać przyjęty.

Ku mojej rozpaczy przez cały drugi tom główny bohater i jego asystentka roztrząsają w głowach stosunek do siebie nawzajem, swoje dawne i aktualne związki i przez 300 stron całe to zniknięcie autora książki Bombyx mori jest tylko dodatkiem. Liczy się to, że partner Robin jest zazdrosny, a Strike zauważa, że jego asystentka jest ładna. Nuuudy. Ja chyba już całkiem wyrosłam z historii „on mi wtedy powiedział… ale tak spojrzał inaczej… i co ja mam myśleć „. Nie chcę o tym czytać. gdybym chciała, wzięłabym jakiś romans albo opowiadania dla nastolatek. Od ludzi po trzydziestce naprawdę oczekuję czegoś więcej. Nawet jeśli są tylko bohaterami powieści kryminalnej.
Mam niestety przeczucie, że ten watek będzie zawłaszczał akcję każdej kolejnej części, by ostatecznie zakończyć się ślubem tych dwojga (ależ to będzie odkrywcze, skoro od pierwszego tomu wszystko do tego zmierza) lub wręcz przeciwnie (więc po co w ogóle czytelnikowi głowę zawracać tym nudnym wątkiem?).

Według mnie, historia która w pierwszym tomie zapowiadała się nieźle, straciła cały klimat. I nie pomogło jej nawet to, że toczy się w środowisku wydawców. Bo, umówmy się, w wielu innych środowiskach ludzie sypiają z nie swoimi partnerami, boją się sami przed sobą przyznać do orientacji seksualnej, angażują się w mało trafne lub nieszczęśliwe relacje. Samo nagromadzenie dziwnych typów – choćby nawet zerżniętych z życia 1:1 – nie załatwi sprawy. Chyba słaby ze mnie target dla pudelka i faktu.

Jadę po tej książce przede wszystkim dlatego, że po Rowling spodziewałam się więcej. Na tle większości kryminałów z ostatnich lat, nie wypada znacząco gorzej, ale Trafnemu Wyborowi do pięt nie dorasta.
Niech o niewielkiej atrakcyjności tej narracji świadczy fakt, że „Jedwabnika” czytałam ponad tydzień. Tymczasem „Gniew” Miłoszewskiego (choć tez mnie wkurzał chwilami) łyknęłam w jedną noc.

Co mnie denerwuje najbardziej? To, że z jakichś chorych powodów wpadłam w tę samą chorobę, co osoby kupujące i czytające każdy kolejny tom Jeżycjady. Po ostatnim przeczytanym są niezadowolone i obiecują sobie, że już dość. A potem wychodzi kolejny i znów muszą kupić.
Obawiam się, że następny tom historii Cormorana Strike’a znów zuboży moje konto. Zwłaszcza że „Kukułka” podobała się mojej mamie i u niej będzie ta kolekcja kończyć.

 

Na koniec kilka kwiatków, które sprawiły, że zaczęłam się zastanawiać czy tego nie pisze jakiś kiepski ghostwriter.
I nie wiem czy to jest tak źle napisane, czy przetłumaczone.

s.10

„Odczuwszy przyjemność, jakiej doświadcza jedynie mężczyzna, który przezwyciężył cielesne ograniczenia, wyczerpany i głodny, ruszył w stronę smażonych jaj i bekonu oraz wytwarzanej przez nie atmosfery ociekającej tłuszczem.”

Atmosfera ociekająca tłuszczem? Serio?

s. 15

„Pociąg terkotał i stukał, pędząc ku skromnym dwóm i pół pokojom pod słabo zaizolowanym dachem, które Strike nazywał domem”

Niby ok, ale tak potwornie brzydkie jest to zdanie. Zęby bolą.

s. 132

Kolano, które wcześniej było jedynie nadwyrężone, teraz zawyło z bólu

???

s. 147

Uścisnęli sobie dłoń

Zawsze noszą ze sobą obciętą dłoń, którą mogą sobie uścisnąć. Najpierw jeden ją sobie uścisnął, potem drugi. A i dla trzeciego by starczyło. By mógł sobie uścisnąć.

s. 349

Na ulicy leżała już gęsta warstwa granatowego śniegu, a kiedy Strike tak stał, od czasu do czasu poruszając palcami u nóg, żeby sprawdzić, czy nie stracił w nich czucia, z bezgwiezdnego nieba spadały pierwsze nieśmiałe płatki

Zapewne ten granatowy śnieg sprawił, że Strike’owi odrosła druga noga i mógł poruszać palcami u obu. I sprawdzić czy nie stracił w nich czucia.

I czy tylko mnie irytują te cytaty przed każdym rozdziałem, czyli dosłownie co kilka stron? Cytaty które mają świadczyć chyba tylko o tym, że autor(ka) zna poza swoimi kilka innych tytułów. Cytaty takie jak: „[…]pozostawiony sam, by znosić te wszystkie niedole[…]” czy „Cóż, rzadka to rzecz, pomysłowego mieć przyjaciela[…]”. Co wnosi taki cytat?? (nawiasy pochodzą od autorki Jedwabnika)
Zastanawiam się kiedy przed którymś rozdziałem pojawi się coś w stylu: „[…]wstał i […] wyszedł” a pod spodem tytuł i jakieś znane nazwisko.

 

Robert Galbraith
Jedwabnik
Wydawnictwo Dolnośląskie

 

*By uzyskać jedwab gotuje się kokony jedwabników. Tu się jednak komuś coś nieco rozgotowało.

 

DOPISEK PRZENIESIONY Z KOMENTARZY
Wątki poboczne przysłoniły mi nawet w notce samą zagadkę. A zagadka jest fajna. I rozwiązanie nieoczywiste. Tyle że na tyle interesująco, by zignorować „miłosne wahania”, to się robi koło 300 strony.

,
19 comments on “Rozgotowany* Jedwabnik Roberta Galbraitha
  1. Cytaty pochodzą z renesansowych tragedii zemsty (http://en.wikipedia.org/wiki/Revenge_play ) i świetnie pasują do tematyki książki. Ponadto dwójka bohaterów trzecioplanowych (Elizabeth Tassel i Michael Fancourt) poznała się na seminarium poświęconym właśnie temu tematowi. Zdaję sobie sprawę, że w Polsce nie jest to najpopularniejszy temat (tragedia zemsty nie ma nawet hasła na Wikipedii!), zaś cytowani dramatopisarze są mało znani, ale warto byłoby to wiedzieć przed narzekaniem na pojawianie się tych cytatów.

    • Ale czy cytaty, które przedstawiłam rzeczywiście coś wnoszą? Pochodzą z dzieł pasujących tematyką, ale czy tak poucinane przeciętnemu odbiorcy dodają czegoś przy tej lekturze?
      Bo jak dla mnie są tylko dowodem, że pisząca zna nieco „literatury gatunkowej”.

      • Skąd pomysł, że cytaty przed rozdziałami muszą coś wnosić do treści samej książki? Gdyby umieszczone zostały w tekście to owszem, można by tego wymagać, ale jako elementy niezależne od tekstu mogą świadczyć o źródle inspiracji autora/autorki (jak w tym przypadku) lub odwoływać się do tekstu w celu podsumowania go lub podkreślenia klucza interpretacyjnego (jak w tym przypadku).

    • Irytują mnie także dlatego, że przypominają mi to jak pisałam w liceum. Miałam wtedy w głowie setki cytatów z dzieł, które „mogą się przydać” lub „są idealne na cytaty”.
      I jakieś 10% z nich było rzeczywiście uprawnionych w tekstach. Reszta miała świadczyć o mojej rzekomej erudycji. Tu niestety zobaczyłam coś podobnego.
      Być może wynika to z tego, że coraz bardziej cenię proste zdania niosące wiele treści i jestem bardzo wyczulona na każdy snobizm. Może to o to chodzi. Nie wiem. Drażnią mnie.

  2. Najpierw muszę przeczytać część pierwszą, potem drugą, a potem dokładnie Twój wpis ;-P :D A póki co cytaty intrygujące ;-) szczególnie, atmosfera ociekająca tłuszczem – mój faworyt :)

  3. Nie mogę się z Tobą zgodzić, jakoby relacja Strike’a i jego asystentki była w tej książce tak ważna, by aż przyćmiła wątek kryminalny – wątki obyczajowe sa tu tylko tłem, i bardzo dobrze, że są, dodają smaku. Ja w ogóle nie miałam wrażenia, ze to dokądś zmierza i nie koncentrowałam się na tym. Cytaty owszem, może sa trochę niezrozumiałe, ale przecież nie one stanowią o treści książki. Czy nie jest to szukanie dziury w całym?

    • ktoś szuka dziury w całym, tylko dlatego, że się poglądowo nie zgadzacie? interesujące.

      Według mnie za dużo było tego wątku. I relacji w związku asystentki plus byłego związku Strike’a. Cały czas coś wisiało nad nimi. A to asystentka musiała ukrywać przed narzeczonym, że gdzieś jedzie lub coś robi w związku z pracą. A to dawna narzeczona Strike’a brała ślub i mu się włączały przemyślenia. A to ileś razy Strike sobie uświadamiał, że jego asystentka wygląda pięknie. Nudzą mnie strasznie takie wątki w kryminale.

      Jarek Czechowicz napisał mi na fb, żebym pamiętała z czego Rowling wyewoluowała. Z „Trafnego wyboru”. I ja „Trafny wybór”, pełen takich obyczajowych smaczków, uwielbiam.
      Ale tu chcę kryminału. Tego, by wszystko było podporządkowane rozwiązaniu zagadki.

      Przecież u Mankella też jest sporo o życiu Wallandera, ale jest to na tyle wyważone i pozbawione tych egzaltowanych wahań (jak ci facet nie pozwala pracować i robić tego co kochasz, to nie baw się babo w ukrywanie przed nim wszystkiego, tylko ułóż życie bez kogoś takiego – miałam ochotę trzepnąć asystentkę Strike’a), że nie zawłaszcza fabuły. Więc można.

      • Ha. Już wiem w czym rzecz. Pewnie i Ty i Joly należycie do tych, co zawsze ostatni w towarzystwie dowiadują się, że ktoś z kimś sypia albo jest w związku ;))

  4. Co do tłumaczenia:
    „Exhausted and hungry, he turned at last, with the pleasure that only a man who has pushed himself past his physical limits can ever experience, into the fat-laden atmosphere of frying eggs and bacon.”
    „The train rattled and clattered, speeding Strike back towards the meagre two and a half rooms under a poorly insulated roof that he called home”
    „He had twisted his leg again as he fell; it felt as though he might have torn a ligament; the knee that had been merely sore was now screaming in protest.”
    „Thick dark blue snow already lay over the entire street and the first tentative flakes of the day were drifting down from a starless sky as he waited, moving his toes from time to time to check that he could still feel them. „

  5. DOPISEK!!!
    Wątki poboczne przysłoniły mi nawet w notce samą zagadkę. A zagadka jest fajna. I rozwiązanie nieoczywiste. Tyle że na tyle interesująco, by zignorować „miłosne wahania”, to się robi koło 300 strony.

  6. Jeszcze jedno, na pewno dokładnie przepisałaś owo zdanie z zimnem i śniegiem? W mojej wersji brzmi ono następująco: (…) kiedy Strike tak stał, od czasu do czasu poruszając palcami u nogi, żeby sprawdzić, czy nie stracił w nich czucia, z bezgwiezdnego nieba spadały pierwsze nieśmiałe płatki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *