Richard Flanagan. Ścieżki Północy, czyli świat jest. Po prostu jest

20160306_194157aW poprzedniej notce pisałam o Prouście. Czytam, ale idzie mi bardzo powoli. Wiem, że to nie jest powieść akcji i nie na akcję liczyłam, ale na to, że zainteresuje mnie któryś z bohaterów, wątek poboczny, cokolwiek, co sprawi że będę miała ochotę brnąć dalej. Nic takiego się nie stało. W poszukiwaniu straconego czasu płynie leniwie i sprawia, że czytelnik przypomina sobie sporo z własnego życia. Zamyślam się nad tą lekturą i jest to nawet przyjemne, ale nic mnie w tej książce nie porywa. Szczerze mówiąc, czytam to tylko dlatego, że chcę sprawdzić o co ten cały stuletni szum. I dlatego, że niektóre pozycje po prostu należy przeczytać. Sądząc jednak po tempie, przeczytanie całości zajmie mi dobry rok.

Myślałam, że wolę kryminały

Lektura Prousta skłoniła mnie nie tylko do odkurzenia smaków i kolorów z przeszłości (naprawdę sporo sobie przypomniałam), ale także do stwierdzenia, że jestem innym czytelnikiem niż sądziłam i chyba innym, niż chciałam być. Uznałam, że nie ma się co oszukiwać – wolę literaturę faktu i niektóre kryminały. Po kolei czytałam książki, którymi zachwycali się znajomi (ci, których gustom literackim wierzę) i większości z tych powieści nie skończyłam albo szły mi jak po grudzie. Uznałam też, że nie jestem wrażliwa na piękno słowa, a nawet najlepsza fikcja pozostanie tylko fikcją.

I wtedy sięgnęłam po Ścieżki Północy Richarda Flanagana.

Zaczynając czytać, wiedziałam, że to opowieść o mężczyźnie, który trafił do obozu jenieckiego w Birmie, gdzie budował Kolej Śmierci, a przetrwał tylko dlatego, że wspominał romans z żoną swojego wuja.
Cóż, Dorrigo Evans rzeczywiście był internowany w obozie, w którym zmuszano jeńców do pracy ponad siły, i rzeczywiście miał wcześniej romans z żoną wuja, ale powiedzieć, że o tym jest ta książka, to nic nie powiedzieć.

Główny bohater wychowywał się na Tasmanii. Jego ojciec był mechanikiem kolejowym, a cała ich rodzina żyła biednie, ale spokojnie. Dorrigo był jedynym z Evansów, który uzyskał stypendium, pozwalające na pójście do liceum. Był ambitny, nie poprzestał na liceum i został chirurgiem. I jako młody wojskowy lekarz został internowany przez Japończyków, by wraz z rzeszą chorych, wycieńczonych, umierających z głodu i tropikalnych chorób współwięźniów realizować cesarski plan budowania linii kolejowej w azjatyckiej dżungli.

Szczęśliwy człowiek nie ma przeszłości,
a nieszczęśliwy nie ma nic poza nią*

Ścieżki Północy to właściwie historia życia Dorrigo Evansa, w której największą część zajmuje pobyt w obozie i miłość do żony wuja. Koszmar obozu i niezrealizowany związek sprawiły, że w dalsze życie Dorrigo wszedł wypalony i odrętwiały. Bardzo chciałby jakoś się wybudzić, poczuć że żyje, ale zamiast tego rzuca się w kolejne relacje bez znaczenia. I wspomina. Bardzo często wspomina, częściowy ratunek widząc jedynie w byciu szlachetnym.

W Ścieżkach Północy retrospekcje przeplatają się z teraźniejszością, a wszystko pisane jest z perspektywy wszechwiedzącego narratora. Dzięki temu czytelnik zyskuje dystans do bohatera i historii, co staje się cenne w najbardziej przejmujących momentach opowieści.

Dawno nie czytałam tak pięknej prozy

Mój mąż, przeczytawszy opis okładkowy, stwierdził, że nie dam rady tej książki przeczytać. Wie, że jestem mało odporna na okropności czynione ludziom i zwierzętom. Flanagan jednak operuje słowem po mistrzowsku, opisuje rzeczy straszne, ale tak, że nie nie przesłaniają one człowieczeństwa ofiar… i katów. Czyta się tę historię ze smutkiem i spokojem.
Wojenne fragmenty Ścieżek Północy kojarzyły mi się z Paragrafem 22, książką, którą czytałam kilkanaście razy, ostatnio ładnych parę lat temu, i która z każdą lekturą wydawała mi się smutniejsza.
Całość zaś przypomniała mi Profesora Stonera, powieść z cudownie dojrzałym głównym bohaterem, mówiącą o tym, że w życiu najważniejsze jest samo życie.

Świat jest. Po prostu jest

U Flanagana kilkakrotnie zaś pada stwierdzenie: Świat jest. Po prostu jest.
I tak czyta się tę książkę. Ze spokojem przyjmując kolejne ciosy, widząc śmierci, miłość, kłamstwo, pustkę, skrywane latami tajemnice, brak odwagi do zmiany, gdy wreszcie pojawia się ku temu okazja, a także nagłe dowody uczucia w związku, który miał być już martwy.

Rewelacyjna książka.

_

Richard Flanagan
Ścieżki Północy
Przełożył Maciej Świerkocki
Wydawnictwo Literackie 2015

* Richard Flanagan Ścieżki Północy, Wydawnictwo Literackie 2015, s.11

,
4 comments on “Richard Flanagan. Ścieżki Północy, czyli świat jest. Po prostu jest
    • No właśnie też tak słyszałam. I żałuję, że nie kupiłam tej jego Księgi ryb, jak była kilka lat temu okazja…

  1. Nic dodać, nic ująć :) Też jestem zachwycony! Mógłbym już ją skończyć, ale przedłużam w nieskończoność, bo to jedna z piękniejszych książek jakie czytałem. Nie chcę tak szybko z nią się rozstać, a nie mam też nawyku powracania do raz już przeczytanych książek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *