Pusta woda. Krystyna Żywulska

Pusta-woda_Krystyna-Zywulska,Krystyna Żywulska
Pusta woda
Instytut Wydawniczy Latarnik & tChu, doM wYdawniczy
Michałów – Grabina 2008

Wspominałam już, że wsiąkłam w czytanie Grynberga. Wierzę mu.

Czytając jego eseje i Pamiętnik zwracałam uwagę na książki, o których wspomina i na jego opinie o tych lekturach.
W Prawdzie nieartystycznej Grynberg pisze o książce Żywulskiej pt. “Przeżyłam Oświęcim”, którą wydano krótko po wojnie. Były to wspomnienia z obozu, spisane przez aryjską dziewczynę – Krystynę Żywulską. Wtedy nikomu do głowy nie przyszło, że tą aryjką była Żydówka – Sonia Landau.

      Ocaleni nie mogą zapomnieć. Dwadzieścia lat później Krystyna Żywulska zdradzi, że to nazwisko przybrała, by się ratować. W czasie przesłuchań na Szucha, w krytycznej sytuacji przypomni sobie, że jej przyjaciółka swego czasu wymyśliła współlokatorkę o tym imieniu i nazwisku, by zyskać dodatkowy przydział na węgiel.
     Na gestapo Landau przyznała się nawet do niepopełnionych win, byle tylko zataić ten najważniejszy, „zabójczy” fakt, że jest kimś z urzędu skazanym na śmierć. Zbiegiem z getta. Żydówką.
Dzięki temu przeżyje Auschwitz i Birkenau, ale prawda będzie w niej tkwić I domagać się wyjawienia.
     Żydzi, którzy przeżyli Zagładę, na zawsze pozostaną “osmaleni” (Osmaleni to tytuł zbioru opowiadań Irit Amiel, ocalałej, piszącej o losie dzieci, które przeżyły i trwają – osmalone ogniem krematoriów – z tego się nie wyrasta, z tym trzeba żyć.) .
Pusta woda to w dużej mierze zapis życia w warszawskim getcie, a później losów Żywulskiej po udanej ucieczce w czasie, gdy getto było już likwidowane, aż do momentu, od którego zaczyna się poprzednia książka – zamknięcia w Auschwitz.
      Getto to przede wszystkim głód. On przesłania wszystko. To za jego sprawą postępuje degradacja i dewaluacja ludzkiego życia. Życie będzie z czasem warte tyle, co kawałek masła i kromka chleba. Matka narratorki wstaje rano i udaje, ze jeszcze możliwe jest jakieś życie. Coś tam przestawia, coś tam zamiata, choć w domu od dawna nie ma już nawet okruchów jedzenia, wstawia na ogień garnek z wodą, który ma sprawiać pozory gotującego się obiadu. Gotuje się pusta woda i wierzcie mi, że opis tego głodu jest dużo dotkliwszy, niż ten u Hamsuna.
      Muszę przyznać, że w sposobie pisania Żywulskiej jest coś, co mnie porusza. Jest w tym jakaś przedwojenna klasa. Bardzo mi to przypomina sposób opisywania świata, jaki poznałam u Stefanii Grodzieńskiej. Zresztą to Grodzieńska jest autorką przedmowy i równocześnie przedwojenną przyjaciółką Soni Landau. Pięknie zaczęta przyjaźń i tyle zła doświadczonego chwilę później.
W 1968 Krystyna Żywulska zostaje zmuszona do wyjazdu z Polski z paszportem w jedną stronę. Jakże by inaczej…

 

, ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *