Projekt Matka. Małgorzata Łukowiak. Zimno

IMG_3572aSiedzę w blogosferze od początku 2004 roku, zaczynałam na portalu blog.pl, siłą rzeczy bloga Zimno znam od zawsze.
Znam od zawsze, ale nie mogę powiedzieć, żebym czytała regularnie, zawsze wydawał mi się światem, który nie za bardzo zazębia się z moim.

Byłam przekonana, że ten pełen poezji, którą autorka pieczołowicie wyżyma z codzienności, blog, jest pisany w innym kraju. Gdzieś, gdzie ulice są czyste, a codzienne problemy jakieś mniej powszednie.
Dopiero ze trzy lata temu, siedząc z Lumpiatą w naszej kuchni, zostałam uświadomiona, że Zimno wcale nie przebywa na emigracji.

Sama autorka w epilogu pisze: „Zdałam też sobie sprawę, że czytam cudze teksty i nie czuję katharsis, że żaden tekst mi w stu procentach nie odpowiada.” Wydaje mi się, że poziom nieprzystawalności jest wprost proporcjonalny do ilości różnic pomiędzy czytelnikiem a piszącą.
Myślę, że gdyby nie internet, nigdy bym kogoś takiego jak Zimno nie poznała, nasze drogi są z gatunku nieprzecinających się. Zupełnie inne światy, a przecież w jakiś sposób się przecięły, to kolejna z zalet sieci.
Odkąd autorka publikuje na blogspocie, czytam ją regularnie. W pewnym momencie przekaz, albo mój jego odbiór, wyszedł poza różnice – widzę w tych tekstach proces ewolucji matki i kobiety. Mądrej, uważnej, świetnie piszącej.

„Projekt matka” to niepowieść pięknie wydana i nawet tekst ze skrzydełek okładki jest dopracowany w każdym calu. I te kropki od wewnątrz i wózek!
W tekście co prawda na stronie 278 Ludwik podstępnie zmienia się w Leona, ale w życiu zdarzają się dziwniejsze rzeczy.

Wsiąkłam w tę książkę. Pochłonęła mnie.
Przygnębiła nieco, bo nigdy nie będę tak pisać, bo moje macierzyństwo jest takie przypadkowe (żadnego planowania i starań), mało w nim utrwalonych zachwytów nad dziećmi ssącymi pierś, choć przecież także podziwiałam i całowałam małe paluszki. Paluszki jak różowe gąsieniczki.

Uwiodła mnie językiem i wizją codzienności. Wglądem w to, co istotne. W siebie samą.
To książka niebezpieczna. Od jej przeczytania myślę sobie, że gdybym inaczej wyglądała finansowo (zawodowo), mogłabym mieć jeszcze jedno dziecko. To przecież ostatni dzwonek.
Zimno, stworzyłaś coś pięknego i mądrego, co nie jest wcale częstą kombinacją.
Dziękuję.

Małgorzata Łukowiak
Projekt matka
Świat Książki
Warszawa 2013

 

,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *