Pokonałam raka. Elaine Nussbaum

IMG_9778Elaine Nussbaum
Pokonałam raka
Videograf II
Kilka lat temu bardzo lubiłam oglądać programy z Gillian McKeith z cyklu „Jesteś tym, co jesz”. Zainteresowałam się tym, co zaleca swoim „podopiecznym” i zażyczyłam sobie jej książki pod choinkę. Książka była pełna pięknych zdjęć, zaleceń, przepisów na dobre samopoczucie, ale wzbudziła we mnie mieszane uczucia.
W poszukiwaniu bardziej osobistych informacji rzuciłam się na wstęp, w którym autorka opisuje, co skłoniło ją do przemiany w „żywieniową fanatyczkę”. Wspomniała o tym, że była żyjącą niezdrowo młodą kobietą, póki w 24.urodziny nie została zabrana na przedziwny w jej odczuciu posiłek, połączony z prelekcją pewnej kobiety. Ta kobieta opowiedziała zgromadzonym swoją historię , a McKeith napisze później, że „była to najgłębsza opowieść jaką w życiu słyszała„.

Prelekcję tę wygłosiła autorka „niewielkiej undergroundowej książeczki Recovery” – Elaine Nussbaum.
Matko, jak ja się tej „książeczki” naszukałam! Po jakimś roku, nie licząc na żaden efekt, wpisałam od niechcenia nazwisko autorki w google i oto, proszę! Jest książka po polsku! Wydana w październiku 2009, dodruk w 2010.
W książce „Pokonałam raka” (oryginalnie: Recovery from Cancer) Elaine Nussbaum opisuje swoją historię. Opowiada jak choroba powoli zabierała jej życie, jak czuła się po kolejnych terapiach, jak w końcu po przerzutach do kręgosłupa nie mogła już nawet leżeć, jak w gorsecie siedziała na wózku inwalidzkim, wreszcie jak medycyna nie mogła już jej zaoferować niczego poza łagodniejszym umieraniem. Pisze o swojej rodzinie, przemyśleniach, poszukiwaniu rozwiązania. Liczyła na cud i on się stał. Trafiła na informację o „terapii” makrobiotycznej i poszła tą drogą.
Czy jej wierzę? Tak. Bo wierzę, że to co spożywamy ma na nas ogromny, niedoceniany wpływ. Wierzę też w potęgę ludzkiego umysłu – nadziei, wiary, pragnienia przetrwania. Czy to pomoże każdemu? Pewnie nie. Ale czy w podobnej sytuacji nie warto próbować?
Tę książkę przeczytałam w jeden wieczór, płacząc, ciesząc się i intensywnie myśląc. Potem przeczytałam ją jeszcze raz. I po raz kolejny.
Pomijając wszystko inne, to szalenie zajmująca lektura.
Ale nie podręcznik. Więcej konkretnych informacji na temat tego sposobu odżywiania znalazłam u Michio i Aveline Kushi, o których pisała Nussbaum (głównie o Michio) oraz u Bożeny Żak-Cyran w książce „Energia życia, energia pożywienia”.
,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *