„Pod Mocnym Aniołem” Smarzowskiego

Dawno, dawno temu pisałam Wam o kilku godzinach w pociągu spędzonych z profesjonalnym brydżystą, starszym panem który wsiadł w Warszawie i opowiedział mi kilka historii ze swojego życia. W przeciwieństwie do większości takich opowieści, do których słuchania miałam dawniej dziwne szczęście, ta była naprawdę zajmująca.
Nie mogę odnaleźć owej notki, możliwe więc że ją skasowałam albo opublikowałam na starym blogu. Trudno.

Tamten interesujący brydżysta był alkoholikiem, mówił ile przez alkohol stracił – bliskich, bo odeszli i przyjaciół, bo zapili się na śmierć. Mówił też o genialnej, jego zdaniem, książce „Pod wulkanem”, którą niedługo po tym wieczorze w pociągu kupiłam. Kupiłam i nigdy nie przeczytałam, bo potwornie mnie nudziła. Choć nadal obiecuję sobie, że spróbuję jeszcze raz.

Kiedy Tomasz Kwaśniewski (w rozmowie z Wojciechem Smarzowskim w Dużym Formacie z 2 stycznia 2014) stwierdził, że film miejscami go nużył*, pomyślałam sobie, że może znów to ten rodzaj twórczości, który jest genialny i zajmujący tylko dla ludzi bezpośrednio problemem dotkniętych.

„Dzień świra” był dla mnie i wielu cenionych przeze mnie osób filmem przejmującym i rewelacyjnym, dlatego że codziennie przez większość czasu czuliśmy się jak Miauczyński. Nie mogłam zrozumieć dlaczego część odbiorców uważała, że to komedia.
Przestałam się dziwić, gdy ktoś opisał „33 sceny z życia” Szumowskiej jako film zabawny. W sumie, nie ma co się czepiać, prawda? Śmiały się czasem córki siedząc z umierającą matką? Śmiały. No to na pewno komedia to była.

Obawiałam się, że „Pod Mocnym Aniołem” będzie filmem dla pijaków, dla których jakoś mało we mnie zrozumienia. Jak tu się identyfikować z bohaterami, skoro człowiek jedno piwo sączy przez cały wieczór, a i to raz na miesiąc może. Albo i nie.

Film Wojciecha Smarzowskiego zaskoczył mnie sposobem realizacji. Obawiałam się ukrytego dydaktyzmu lub zdejmowania odpowiedzialności, czegoś w gatunku: „To nie oni, to wódka”.  Tymczasem film ogląda się trochę jak paradokument, opowieść z innej krainy, nagranie z trzeciego oka Pana Kleksa, coś czego nie znam z autopsji, ale równocześnie znam, jak każdy z nas. Tych panów kiwających się na przystankach, leżących pod ławkami, sikających przy garażach.

O dziwo tylko dwa razy byłam na bohaterów wściekła – zawsze gdy w grę wchodziły dzieci i zwierzęta. Dorośli ludzie wiedzą na co się piszą, mogę siedzieć wygodnie w kinie i obserwować. Dzieci nie mają wyboru.

Aktorzy to wielka siła tej produkcji Smarzowskiego. Więckiewicz jest świetny, ale reszta mu nie ustępuje. Film jak kalejdoskop, w którym prawda miesza się z pijackim widem, i nie wiadomo kto czyją opowieść głosi.
Bohaterowie próbują stanąć na nogi, ale głownie upadają. Upodlają się, bywają obrzydliwi, ale i błyskotliwi. Bardzo dobry film o piciu. I, jak powiedziała dziś moja koleżanka, o tym że jak się pije, nie ma w zasadzie miejsca na nic innego. Liczy się tylko picie.
Jedyne zastrzeżenie jakie mam to długość. Pod koniec człowiek się nuży. Wiem o co mogło chodzić Tomaszowi Kwaśniewskiemu. Rozumiem, że twórca filmu chciał pokazać niekończący się korowód picia i trzeźwienia, i że to się skończyć nie może i człowiek jest udręczony. Myślę jednak, ze tak dobry reżyser, by pokazać widzowi że coś jest rozpaczliwe, niekoniecznie musi jego samego do rozpaczy doprowadzić. Nie wiem czy trzeba było aż tylu powtórzeń.

Świetne zdjęcia. Finał nieoczywisty, choć ja nie mam wielkich wątpliwości, co do drogi którą wybiera główny bohater. Film bardzo dobry. Ale o dobry kwadrans za długi. Nie było aż tyle do opowiedzenia.
p.s. To był mój pierwszy raz. Po raz pierwszy poszłam sama do kina. Nie wiem co prawda czy pokaz przedpremierowy, na którym widzisz połowę zakładu pracy, można okreslić jako samotne wyjście do kina, ale byłam sama. Nie musiałam z nikim rozmawiać, analizować na głos. Mogłam się skupić tylko na filmie, a potem spokojnie przetrawić. Było świetnie. Będę powtarzać.

*nie mogę zacytować, bo akurat ten numer gdzieś mi przepadł. złośliwie.

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *