Paweł Smoleński. BALAGAN. Alfabet izraelski

Najpierw Wam się do czegoś przyznam.
Oto jeden z moich głównych kręgów zainteresowań literackich:

IMG_2632a

I choć przeczytałam większość tych książek, a reszta jest obecnie w różnych stadiach czytelniczego napoczęcia, rzadko o tym piszę.
Moje milczenie wynika z respektu, jaki mam przed tym tematem. Im więcej czytam, tym więcej braków w mojej wiedzy dostrzegam.
Część tego tematu zgłębiam z ciekawością, inną z wielkim bólem, opłakując przy tym każdą pojedynczą historię i słowo daję, gdybym wierzyła w wędrówkę dusz, mogłabym obstawiać, że znam to z autopsji i stąd moje przejęcie i szacunek. Wiem, że nic nie wiem. Więc czytam dalej.

Równocześnie chciałabym, by inni też o tym czytali, spróbuję więc zmierzyć się z kilkoma recenzjami z tego kręgu. Wcześniej wspominałam chyba tylko o Pamiętniku Grynberga i Pustej wodzie Żywulskiej.

IMG_2635aPaweł Smoleński.
BALAGAN. Alfabet izraelski.

„Balagan. Słowo przejęte przez hebrajski z polskiego i tak nasączone polskimi znaczeniami, iż nie ma żadnej wątpliwości, skąd wywodzili się założyciele Izraela i twórcy współczesnej hebrajszczyzny.*” W zasadzie można uznać, że to słowo klucz, bo w książce Smoleńskiego intifada przeplata się ze współczesnymi zespołami muzycznymi, a Etgar Keret z Torą. Ja jednak wolę w tym widzieć indywidualny porządek, intymne ułożenie tego, co autor uznał za istotne.
Jak pisze sam Paweł Smoleński: „To mój słownik przewodnik po Izraelu. Spotkacie innych ludzi (a spotkacie z pewnością), ułoży wam się własny.”

Widać w Balaganie sympatię autora do tego kraju, ale nie można odmówić mu odwagi mierzenia się z dyskusyjnymi tematami. Nie jest to laurka wystawiona Izraelowi, ale poparte wiedzą (i doświadczeniem!) opowieści o współczesności.
Ludzie, którzy nic na temat Izraela nie wiedzą, nie będą przy lekturze zagubieni, Smoleński bowiem ma świadomość, że każdy fragment współczesności Izraela jest głęboko powiązany z przeszłością i nie sposób rozpatrywać aktualnych problemów i zjawisk, bez analizy możliwych przyczyn i zarysowania tła.

Jeśli nie chcecie wsiąknąć w temat, w ogóle nie zaczynajcie czytać, bo to jedna z tych lektur, które najpierw porywają, a później zmuszają do poszukiwań.

U mnie takim testem jest to, w jaki sposób czytam. Zwykle, gdy książka jest niezła, ukrywam się gdzieś w kącie, mając na czole wypisane „jestem głucha i dajcie mi wszyscy święty spokój, póki nie skończę”.
Jeśli jednak książka jest naprawdę dobra, skłania do dyskusji, do zadręczania męża odczytywaniem fragmentów, do nocnych rozmów, do opowieści o wywiadach i artykułach, które się na ten temat czytało.
Tym razem dużo czytałam na głos. Co więcej, w trakcie dyskusji o lekturze, rzucaliśmy się do komputera sprawdzać w sieci książki i filmy, o których mowa (tak, kupiłam na allegro za grosze Schulza, bo mi się przypomniało. Już dawno miałam to zrobić. Wiem też, że będę chciała przeczytać „Opowieści o miłości i mroku” Oza. Wcześniej sądziłam, że mogę żyć bez znajomości tej lektury, ale mi się odmieniło. To wszystko przez Smoleńskiego! ), wyszperaliśmy też wszystkie wspomniane kawałki muzyczne, których udało się wysłuchać online.

Czytajcie, uczcie się, inspirujcie. Warto.

Niestety skończyłam już tę książkę. Ale dzięki niej wrócę do przerwanej lektury „Historii Żydów”. No i bardzo prawdopodobne, że niebawem będę w posiadaniu innej książki Smoleńskiego. Czuję, że będę zadowolona.

* Balagan. Paweł Smoleński. Wydawnictwo Agora SA

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *