Papusza. Angelika Kuźniak

 

IMG_6644aPiękna i smutna książka. Poskładana ze skrawków, oparta na zapisanych wspomnieniach, starych nagraniach, listach i wierszach. Pisana z czasowej oddali – gdy autorka miała kilkanaście lat, bohaterka jej przyszłej książki umarła. Nim Angelika Kuźniak zaczęła pisać, zmarł także Tarzan, przybrany syn Papuszy.

Bronisława Wajs, Papuszą zwana od swej niezwykłej urody (po cygańsku papusza znaczy lalka), nie miała lekkiego życia. U Cyganów – Angelika Kuźniak pisze bowiem o Cyganach, którzy wybuchają śmiechem na określenie „Rom” – to kobieta miała być zaradna i zdobywać jedzenie i środki na nie. Czasem oznaczało to kradzież kury, kiedy indziej wróżenie za pieniądze. Do tego „Cygan może zrobić z żoną wszystko, co mu do głowy strzeli. Przegrać w ferbla. Mordę otłuc. Przydusić nogą gardło. Sponiewierać jak ścierwo jakieś.*”
Po pierwszym nieudanym małżeństwie, Papusza wpada w drugie – przymuszona do związku z dużo starszym Dionizym. Po drodze (także dosłownie, bo w trakcie wędrówek z taborem) przygarniają chłopczyka. Owoc związku pewnej Polki z Cyganem. Dziecko ma niespełna rok i Papusza będzie je bardzo kochać. Tęsknota i zawinięte w folię stare zdjęcie z Włodkiem, bo tak ma na imię Tarzanek, będą jej towarzyszyć przez lata. Syn, gdy dorośnie, dowie się prawdy o braku pokrewieństwa i będzie mieć żal do Papuszy, stąd ich późniejsze rzadkie kontakty. Nawet na pogrzeb przybranej matki dotrze dopiero kilka dni po ceremonii. Podobno był za granicą*.

Papusza choć przymuszona do małżeństwa i niezbyt z mężem szczęśliwa, nie opuści Dyźka nawet gdy zakocha się „naprawdę”. Mimo że rozstanie z ukochanym przypłaci poważnym kryzysem psychicznym. Cygańska żona nie opuszcza męża, choćby pił i bił, a Dyzio robi jedno i drugie.
Można jednak przypuszczać, że wiele cygańskich kobiet dzieliło podobny los, nawet jeśli wziąć pod uwagę koszmarne przeżycia wojenne. To, co było w Papuszy niezwykłe i co stało się jej przekleństwem, to pęd do nauki i talent, a także… ludzie „z zewnątrz”.

Mogłabym Wam streścić tę historię i mówić o nauce liter (nieco potajemnej, bo wbrew matce) opłacanej z drobnych kradzieży, wędrownym życiu i osiadaniu. Mogłabym opowiedzieć Wam całą książkę, ale po co, skoro Angelika Kuźniak zrobiła to doskonale?
Może mieliście okazję słuchać jak Papuszę czytała w Trójce Stanisława Celińska? Bardzo mi się podobała jej interpretacja.

O Papuszy wiemy dziś cokolwiek dzięki jej spotkaniu z Jerzym Ficowskim i korespondencji z Julianem Tuwimem. „Papusza jest znana poza kręgiem cygańskim. Ale my mamy pośród Cyganów więcej takich poetów, tylko że oni nie ogłaszają swoich wierszy.*”
Ficowski zbierał po wojnie historie Zagłady. To w związku z tą działalnością i ukrywaniem się przed bezpieką trafił do taboru rodziny Wajs.
Gdyby nie urzekły go utwory Papuszy, być może dziś nikt by o cygańskiej poetce nie wiedział, a ona miała łatwiejsze życie. Tylko czy w życiu na pewno chodzi o to, by było łatwiej?

Julia Hartwig na okładce pisze, że to wiersze i piosenki o cygańskim losie „przyniosły jej sławę wśród ludzi kochających sztukę, a wzbudziły do niej nienawiść cygańskiej braci, która ukarała ją wygnaniem za to, że była od nich inna„. Pozwolę sobie nie zgodzić się do końca z tą opinią. Ficowski najpierw pomógł w publikacji wierszy Papuszy, obok umieszczając ich tłumaczenia, a potem napisał książkę, w której zdradzał wszystko, co udało mu się poznać z kultury i folkloru cygańskiego. Gwoździem do przysłowiowej trumny był dołączony do całości słownik polsko-cygański. A ponieważ Papusza przyjaźniła się i korespondowała z „tym zdrajcą” Ficowskim, została przez swoją społeczność odrzucona. „Przez pięćset lat nie znalazł się pies, co by zdradził cygańskie sekrety, aż dopiero dziś.*
Ona doskonale wiedziała co ją czeka i na swój sposób próbowała to wszystko cofnąć, przerażona chciała zniszczyć to, co napisała, a w rezultacie nie wytrzymała napięcia wokół całej tej sprawy i przez całe lata cierpiała na zaburzenia psychiczne.

O dalszych relacjach z Tuwimem i Ficowskim ze szczegółami przeczytacie w książce, mnie zastanawia coś innego. Przecież to byli mądrzy ludzie. Nie spodziewali się tego, co może spotkać Papuszę? Cyganie bywali wykluczani ze społeczności za mniejsze (w odczuciu ludzi z zewnątrz) przewinienia.
Owszem, próbowali ją później promować, pomagać jej, załatwiać stypendia i zapomogi.
Mam jednak dziwne wrażenie, że byli zafascynowani Papuszą jako zjawiskiem. Nie wiem czy tak samo mocno obchodziła ich jako człowiek.

Przypomina mi się jakaś przeszła rozmowa z reportażystką, której nie umiem umiejscowić. Kobieta mówiła, że gdy idzie do ludzi po historię, a oni się otwierają, później mają ją za przyjaciółkę. Nie jest ważne, że ona traktuje to jak swój zawód i stara się ucinać wszelkie próby kontaktu prywatnego po opublikowaniu materiału. Ci prości ludzie, z którymi rozmawiała, budują ciąg przyczynowo skutkowy, który realnie nie istnieje: zwierzałam ci się, więc jesteś moją przyjaciółką.
Wielką sztuką jest zrezygnować z materiału, który mógłby zaszkodzić bohaterowi. To umie Hanna Krall i umiała Teresa Torańska. Kto jeszcze?
Ficowski przeżył Bronisławę Wajs. Jak wyglądałaby ta historia, gdyby opublikował zgromadzone materiały dopiero po śmierci Papuszy?

Można by gdybać, czy lepsza chwilowa sława, pomoc materialna załatwiana przez ludzi, którzy przyczynili się do wykluczenia cygańskiej poetki, czy lepsza bieda, ale wśród swoich. Mówi się, że dzięki publikacji wierszy, powstał prawdziwy pomnik poetki – trwalszy niż ze spiżu**. Pewnie tak. Czy na tym zależało samej twórczyni?
Dla mnie historia Papuszy to między innymi opowieść o odpowiedzialności za ludzi, których spotykamy.
Te rozważania nie dotykają już głównych bohaterów. Ich już nie ma. Nie ma też dawnego cygańskiego świata. Angelika Kuźniak próbuje go dla nas odtworzyć, bez upiększeń.
Warto.

* cytaty z „Papuszy”
** exegi monumentum aere perennius- Horacy

Angelika Kuźniak
Papusza
Wydawnictwo Czarne
Wołowiec 2013

,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *