Oops I did it again, czyli przeczytałam kolejną książkę Kominka i nie żałuję

 

IMG_6764aMiałam nie czytać tej książki. Miałam unieść się dumą, bo nie dostałam egzemplarza do recenzji i udawać, że ta książka w ogóle nie wyszła.
Tyle, że mam świrniętych znajomych, którzy potrafią bez mojej wiedzy kupić książkę, a nawet pójść po autograf „dla Elżbiety”. Przyznaję, że na wieść o tym, miałam ochotę kolegę zamordować (pozdrawiam Cię Darku).
Skoro więc jednak książka przyszła pocztą i prosiła, żeby ją przeczytać…

Zanim ktoś jak poprzednio zapyta ze zgrozą dlaczego w ogóle piszę o tej pozycji (i będzie na tyle durny by uznać, że zależy mi na jednorazowym podniesieniu ilości odsłon dzięki wejściom ludzi, którzy są bardzo daleko od grupy docelowej tego bloga), odpowiem: BO MAM OCHOTĘ. BO MOGĘ. BO KTO BOGATEMU ZABRONI?

Mam słabość do tych okołointernetowych i okołoblogowych rozważań. Czytuję Hatalską, Budzicha i Tkaczyka – bo lubię. I w końcu kupię sobie książki tego ostatniego.
Do Kominka też zaglądam, bo choć interesują mnie tam jedynie niektóre teksty, jest jednym z niewielu, u których ciągle coś się dzieje.
Pamiętacie jak cytowałam jedną z blogerek:
To co się dzieje ostatnio na blogowisku jest totalną katastrofą. Czuć brak jakiejkolwiek energii. Blogerzy piszą rzadko i najczęściej neutralnie, a czytelnicy milczą bo co się będą wysilać. Przebywanie w tym gronie kojarzy mi się czemuś z przebywaniem pod krzyżem. Po trzech latach od katastrofy. Garstka znudzonych dziadów, ale jeszcze postoją – bo w sumie co im zależy. Zniesmacza mnie blogowisko. Piszę to zupełnie szczerze.”
Więc, wybaczcie zwrot, ale mam w dupie czy Tomek robi to dla kasy. Zaglądam tam, bo coś robi i robi to dobrze. Nie jestem stałą czytelniczką, praktycznie się nie odzywam, ale mniej więcej śledzę.

Pamiętam, że przy „Blogerze” nawet się wzruszyłam w kilku miejscach. Ktoś potem sugerował, że te osobiste fragmenty, zawierające wspomnienia i konfrontację marzeń z rzeczywistością, wyszły najlepiej z całej książki. Tu macie sam konkret. Żadna łza mi się w oku nie zakręciła.
Kogo Kominek wkurza, tego będzie wkurzał i w książce, choć jest w niej jednak cieplejszy niż w tekstach na blogu i występuje trochę z pozycji dobrego wujka, który nas-dzieci nauczy. Jest w tym jednak na tyle niezły, że to nie razi. I w sumie czy nie jest czasem dobrym wujkiem nagłaśniającym próby wykorzystywania blogerów, a także stającym za linczowanymi?
Nie bulwersują mnie jego teksty (a przedpotopowych nie znam), bo jeśli spojrzeć na to na zimno, to w wielu wypadkach ma rację. Czasem nie ma, ale co z tego. Przecież czytelnik powinien myśleć krytycznie, a nikt nie wymaga zgadzania się ze wszystkim a priori.

I znów, jak przy „Blogerze”, nie szukałam w tej książce wielkiej literatury. Nie szukałam też rad na temat sposobu prowadzenia bloga, bo to mam od jakiegoś czasu zaplanowane i zaliczam kolejne bazy, ale gdybym szukała takich wskazówek, Tomczyk pomaga w sprecyzowaniu celu i kierunku, zadając pytania pomocnicze.
Szukałam konkretów, stawek, opisów kampanii, możliwości zajrzenia za kulisy. Wszystko to dostałam i jestem zadowolona.
Największy pożytek będą mieli z tego poradnika ci, co zaczynają, ale nawet dla kogoś takiego jak ja (a pierwszego bloga założyłam w lutym 2004) była to interesująca lektura.
Część „Flybook” mnie po prostu ubawiła, przeczytałam całą na głos mężowi.
Co by o Tomczyku nie mówić, jest praktykiem, a rady i spostrzeżenia takich ludzi są najcenniejsze.

Znalazłam w tekście literówki, z czego najbardziej ubawiły mnie ‚zarabianiem pieniądzy’, ale tak poza tym to nie bardzo mam się do czego przyczepić.
Chciałam powiedzieć, że pod koniec autor robi się zbyt ckliwy i epilog przypomina trochę amerykańskie gadki motywacyjne, ale potem sobie przypomniałam, co oglądam przynajmniej raz w miesiącu, żeby nie zboczyć z kursu. Takie gadki po prostu działają. No.

O, to oglądam. Proszę bardzo:


A zdjęcie z jednorożcem w ramach ocieplania wizerunku Kominka.

Tomek Tomczyk
Blog. Pisz, kreuj, zarabiaj.
Wydawnictwo Zielona Sowa
Warszawa 2013

,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *