O czytaniu dla radochy

tar1W moim liceum nosiło się pod pachą Dostojewskiego, Gombrowicza, Szekspira i może jeszcze Freuda. Wszystko, co pozwalało wyglądać na intelektualistę. Nie mówię, że się tego nie czytało, ale że czytanych dzieł lżejszych nie wyciągało się publicznie. Raczej.

Im byłam starsza, tym więcej czytałam biografii, listów i dzienników, uważając że skoro mam tak mało czasu (wszyscy mamy za krótkie życia), dobrze by było nauczyć się o świecie jak najwięcej.
Uważałam, że to bardziej wartościowe.
Zdarzało mi się nawet czuć pewną wyższość, gdy myślałam o czytelnikach pozycji w stylu „50 twarzy Greya”, gdzieś tam można to odczytać w nie tak odległych tekstach.

Coś mi się jednak w głowie przestawiło.
Nie zacznę nagle czytać K.Grocholi (próbowałam kiedyś czytać i ją i M.Kalicińską, chcąc sprawdzić co ludzi zachwyca, ale zdecydowanie nie jest to moja bajka), ale nie uważam że powinna przepraszać za swój sukces, bo sprzedaje szkodliwy społecznie stereotyp, jakoby kobiety chciały w życiu tylko księcia na białym koniu.

W ostatnich Książkach Przemysław Czapliński zastanawia się po co nam literatura popularna.
I mówi między innymi o wydawcy harlequinów – „nasze czytelnictwo w połowie lat 90. było w połowie zasługą powszechnie pogardzanej i protekcjonalnie traktowanej firmy wydawniczej” (Arlekin)
A dalej: „Tania Modleski (…) stwierdziła, że krytycy przeceniają znaczenie treści popularnych powieści, a nie doceniają aktu czytania. Główne korzyści czerpane z czytania mają bowiem charakter nie poznawczy, lecz emocjonalno-psychiczny”.

To się pokrywa z tym, czego dowiedziałam się na chwilę przed przeczytaniem tekstu Czaplińskiego. Z pierwszej ręki. (Moja praca jest może nieco wykańczająca, ale aspekt edukacyjny jest nie do przecenienia – inspirujący ludzie i mnóstwo nauki przez praktykę.)
Kobiety przy lekturze opowieści o „rycerzach” wcale nie kopiują przeczytanych treści do swojego życia. Za to często odkrywają w sobie odwagę i siłę do życia w zgodzie z pragnieniami. Odkrywają swoje pożądania i uczucia. A potem piszą listy dziękczynne do wydawców, bo dzięki nim zmieniły swoje życie.
I ponownie Czapliński:”Spychanie romansu do niższego kręgu literatury nie inspiruje ludzi do sięgania po książki ‚ambitne’, lecz utrwala społeczny podział i w najgorszym przypadku zniechęca do czytania w ogóle”.

W trakcie Warszawskich Targów Książki przysłuchiwałam się rozmowie „Kobiety piszą – kobiety czytają”, którą prowadziła – zresztą świetnie – Dorota Koman. Rozmawiały: Małgorzata Gutowska-Adamczyk, Hanna Cygler, Manula Kalicka. I choć nie przeczytałam w życiu książki żadnej z tych pań i nie wiem czy przeczytam, miło się słuchało jak opowiadają o pisaniu, współpracy, wsparciu wśród pisarek i tworzeniu Festiwalu Literatury Kobiecej. Nie było w tych opowieściach zadęcia, było sporo ciepła i humoru. Świetnie, że kobiety piszą i kobiety czytają.

Wszyscy mamy za krótkie życia. I dobrze by było nauczyć się o świecie jak najwięcej. Ale zabawmy się też trochę, na bogów. Niech żyje czysta rozrywka i przyjemność! Byle nie przez cały czas, bo jak pokazuje scena z „Dziewczyn do wzięcia” – i bitej śmietany można mieć przesyt.

W ‚targową’ sobotę udało mi się spotkać w Kici Kociej z blogerami książkowymi i autorami książek – pełną listę publikuje Kasia na blogu MOJA PASIEKA.
Bardzo Wam dziękuję. Jak miło jest się spotkać z ludźmi, którzy czytają, lubią o tym mówić, a przy tym są naturalni, nie silą się na nic i zwyczajnie – są fajni. Wyszłam z tego spotkania naładowana dobrą energią, uśmiechając się do samej siebie.
Jak tylko nieco mi się codzienne zadania uspokoją – bardzo chciałabym to powtarzać.

20140524_180101a 20140524_180118a 20140524_180133a

10273453_466823343452697_4217227657817276464_n

Ostatnie zdjęcie pochodzi od http://ksiazkiwpajeczynie.blogspot.com/
Podpis Kasi jest bardzo adekwatny: „Grupa wsparcia z terapii uzależnień. Przypadek silnej bibliofilii” :)

Notuję adresy, żeby mi z głowy nie wypadło:
Agnieszki nie muszę notować, ale niech tam :)
http://www.przykominku.com/
http://notatkicoolturalne.blogspot.com/
http://kochamksiazki.pl/
http://www.zakladnik-ksiazek.pl/
http://zapiski-z-przypomnianych-krain.blogspot.com/
http://uzaleznionaodczytania.blogspot.com/
 http://asymaka.blogspot.com/
http://kaliningrad.blox.pl/html
http://kacikzksiazkami.blogspot.com/
http://www.ekundelek.pl/
http://czytadeko.blox.pl/html

p.s. A w kwestii czystej przyjemności dla dwunastolatków – polecam tę serię. Pierwszy tom kupiłam Młodemu na Dzień Dziecka i tak się przy nim zaśmiewał, że wczoraj przyniosłam kolejny. Już go kończy i prosi o jeszcze.

————————————————————————————————————

8 komentarzy:

  1. jak milo Cie czytac znow!!! pozdrawiam cieplo i ksiazkowo! moge powiedziec, ze w znacznej mierze to dzieki Tobie wrocilam do czytania, po latach przerwy (spowodowanej lekturami szkolnymi:P) A teraz od kilku miesiecy sypiam z Munro i Bukowskim. Co za trojkat:) Dziekuje!

    Odpowiedz

  2. Jak miło :))
    A ja po latach wyrzekłam się opcji „muszę to przeczytać, bo to mądre i wszyscy mówią że trzeba, choć nudzi mnie strasznie”. Niech żyje czytanie dla przyjemności!

     

  3. Świetnie napisałaś o czytaniu. Przyznam się, że też patrzyłam na czytelników Greya z pewnym zażenowaniem. Ale wlaściwie dlaczego każdy nie miałby czytać tego co mu najbardziej odpowiada? Jak mówi motto u Kasi Eire „Nie ma złych ksiażek, są tylko nietrafieni czytelnicy”.
    Pozdrawiam Cię serdecznie!

    Odpowiedz

  4. Jedyne co mnie dziś jakoś razi to nie to, że ktoś pisze dla czystej rozrywki, ale to że jest wobec siebie bezkrytyczny. Póki nie twierdzi, że pisze arcydzieła i ma dystans do siebie, wszystko jest ok.
    Także pozdrawiam :)

     

  5. Cóż, mi też się zdarzało tak myśleć o fankach Nory Robert… Ciążyło mi to trochę. I bardzo się ucieszyłam, że mnie z tego zwolniłaś. Aspekt psychologiczny mówisz? Czerpanie z książek odwagi? Okej, fajnie, niech sobie czerpią pełnymi garściami.

    A dobrą energię, o której piszesz, czerpię ze spotkań DKK.

    Odpowiedz

  6. Kilka lat temu postanowiłam sprawdzić co widzą panie kupujące Norę Roberts (pisałam o tym już, ale teraz juz głupiałam i nie wiem czy to nie była Danielle Steel). Przeczytałam pierwsze strony kilkunastu jej książek – pracowałam wtedy w księgarni – i każda z nich powodowała, że byłam ciekawa co będzie dalej. To są świetne rzemieślniczki :)
    A o DKK myślę od dłuższego czasu, tylko tego czasu jakoś brak.

     

  7. Mnie było atomowo miło czyli do milionowej potęgi milej niż innym, bo ja wiem, że mnie większość takich spotkań siłą rzeczy omija. Tak się nachapałam dobrej energii z targów i spotkań wszelakich, że do tej pory chodzę jak struś pędziwiatr,a mąż ma poważne podejrzenia, że go w tej Warszawie zdradziłam, bo coś za miła jestem :-) Jak to człowiekowi niewiele do życia trzeba

    Odpowiedz

  8. Bardzo miło Cię było zobaczyć i usłyszeć. Mam wielką nadzieję, że uda się częściej, a mąż z zazdrości nie zamknie Cię w domu i jeszcze czasem do nas wypuści :)

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *