Nie posiadamy się ze szczęścia. Karen Joy Fowler

Nie posiadamy się ze szczęścia_okładkaAutorka wymyśliła ciekawy sposób przedstawienia tej historii, ale niestety to, co miało być dla odbiorcy zaskakujące w połowie książki, zostało mu wcześniej wyjaśnione w materiałach prasowych. Dlatego, choć rozumiem oburzenie osób, którym zdradzono w recenzji całą zagadkę (sama mam ochotę krzyczeć, gdy czytam teksty osób, które notorycznie psują ludziom całą radochę z czytania), tym razem mogło się tak stać przypadkiem. Sądziłam, że wszystkie te informacje znajdują się w okładkowym opisie książki (miałam e-booka), ale dla pewności zerknęłam jeszcze na stronę wydawnictwa i okazało się, że nie. Radość zepsuto tylko recenzetom ;)

No dobrze, postaram się nie zdradzać, że zabił ogrodnik.
Główna bohaterka, Rosemary Cooke, snuje opowieść o swojej rodzinie. Historia ma zaburzoną chronologię, jak to zwykle bywa, gdy ludziom zbiera się na zwierzenia. Stopniowo dociera do nas, że ta rodzina ma jakąś tajemnicę. I w jakiś sposób jest to związane z tym, że w dzieciństwie zniknęła siostra Rosemary, a niewiele później także jej brat.
Och, rozwiązanie zagadki jest zaskakujące. A sam proces docierania do wypartych wspomnień bardzo sugestywny.
Świetna książka. Opuściłam dwie strony, bo za bardzo przeżywałam, to, co zostało opisane. A jest to książka o człowieczeństwie. I o granicach ingerencji nauki w życie. A także nieprzewidzianych konsekwencjach i bólu – także wieloletnim cierpieniu psychicznym – jakie mogą wywołać niektóre eksperymenty. I przede wszystkim o miłości. Rodzinnej miłości.

To, co się rzuca w oczy od razu, to wiarygodność tej historii. Na końcu byłam wręcz rozczarowana, że to nie jest prawdziwa autobiografia autorki. Trzy razy sprawdzałam, czy na pewno nie, ale nie chce być inaczej. To po prostu dobrze napisana historia. Podparta świetnym researchem.
Polecam.

Nie posiadamy się ze szczęścia
Karen Joy Fowler
Wydawnictwo: Poradnia K

 

,
4 comments on “Nie posiadamy się ze szczęścia. Karen Joy Fowler
  1. I widzisz, dlatego z reguły nie czytuję recenzji (no chyba że te dotyczące książek już przeczytanych) ;)
    Opisy właściwie też tak tylko pobieżnie. Książkę zwykle wybieram po okładce i dlatego co nieco podczytałam :) Do całości wrócę, kiedy dorwę książkę i mnie zaskoczy. Bo zaskoczy, nie?

    • Zaskoczy. Mnie zaskoczyło nie samo wyjaśnienie (które znałam zaczynając książkę), ale fakty, które sobie przypomniała główna bohaterka i ich konfrontacja z tym, co pamiętał ktoś inny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *