Nawałnica mieczy i Uczta dla wron. George R.R. Martin

IMG_1359aGeorge R.R. Martin
NAWAŁNICA MIECZY
I. Stal i śnieg
II. Krew i złoto
UCZTA DLA WRON
I. Cienie śmierci
II. Sieć spisków
Wydawnictwo Zysk i S-ka
W dziesięć dni przeczytałam kolejne cztery tomy, razem ponad 2 tysiące stron, a przecież nie czytam specjalnie szybko i w międzyczasie zaliczyłam kilka wypraw po Warszawie. Co tu dużo mówić, naprawdę mnie wciągnęło.
Wątki, które mnie drażniły, nabrały sensu i tempa. Fragmenty dotyczące Daenerys w poprzednim tomie „Starcie królów” raczej mi się dłużyły. Wydawało mi się, że włóczy się po tych pustyniach i nic z tego nie wynika. Tu wynikło :)

„Nawałnica mieczy” sprawiła, że często się denerwowałam. Rzucałam książkę z okrzykiem: „jak mogli mi go/ją zabić!nie będę tego dalej czytać!„, aż Pit się ze mnie śmiał. Losem Tyriona też się bardzo martwiłam i jeszcze mi wówczas „sadyści” na fb pisali, że szkoda że umarł – a czy umarł, sami sprawdźcie.
„Uczta dla wron” ma nieco wolniejsze tempo i mniej w niej spektakularnych akcji, choć również zaskakuje.
W pewnym momencie przypomniałam sobie „Prison break”, który to serial bardzo mnie początkowo wciągnął, do chwili gdy uznałam, że sztucznie się mnożą trudności i ileż do cholery można z tego więzienia uciekać. Tu chwilami myślałam podobnie. Drogi bohaterów są kręte i zaczynają przypominać scenariusz „Mody na sukces”, gdzie nagle się odnajdują pozornie martwe żony, a nieznany chłopak może okazać się złym bratem bliźniakiem. Jednak nigdy nie zirytowałam się na tyle, by zostawić książkę na dłużej. Zwłaszcza, że ostatecznie losy bohaterów układały się całkiem zajmująco i każde nudnawe mnożenie przeciwieństw prowadziło do czegoś przemyślanego.
Teraz pożądam „Tańca ze smokami”, choć przyznaję że cieszę się, że to będą już ostatnie dwa tomy – póki Martin nie napisze kolejnych.
Dobrze się to czyta, ale męczy mnie już dociekanie jaki będzie koniec. Chciałabym wrócić do życia i czytania poważnych książek, a nie mogę póki nie uwolnię się od tej historii.
Share

One Comment

Odpowiedz na „Piotr PiestrzyńskiAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *