Najgorszy człowiek na świecie. Zapowiedź

halberJakieś pięć lat temu, w czasie gdy jeszcze miewałam tajne blogi, do których dostęp mieli wybrani, pisałam dużo i szczerze. Bo jestem z tych międlących, o których psychiatrzy mówią: „Ależ pani ma świetny wgląd w siebie. To rzadko spotykane”. No mam, mam, bo dużo rozmyślam i nie lubię się okłamywać.

Od dłuższego czasu jednak nigdzie nie rozgrzebuję swoich emocji, nie wyrzucam z siebie za dużo, a jak się czasem zapomnę i w jakimś gronie powiem coś szczerze, reakcje ludzi szybko przypominają mi, dlaczego przestałam odkrywać karty. Ludzie nie chcą słuchać o sprawach, które cię dręczą naprawdę.
Chcą żeby było pozytywnie, żeby w tym co dostają było sporo propagandy sukcesu, tego co tak wspaniale opisali zmemłani: „Sky is NOT the limit. NIC Cię nie ogranicza. Po prostu wyznacz sobie cel – i jeśli będziesz chcieć, po prostu chcieć i odpowiednio się motywować – na pewno go osiągniesz! Na przykład: chciej zostać prezydentem Stanów Zjednoczonych. A co jeśli nie wyjdzie? Na pewno wyjdzie!„* Stąd taka popularność statusów wypełnionych serduszkami, złotych myśli na romantycznych zdjęciach i pozytywnych wpisów.

I co ma zrobić człowiek, który gdzieś tam wewnętrznie od zawsze jest smutny? Ktoś, kto po cichu marzy, by intelektualnie być jak Maria Janion, bo wiecznie czuje się jak debil?

Żeby nie było. Nie należę do osób, które chcą słuchać od obcych o ich intymnych przeżyciach. Bardzo sobie cenię umiejętność lekkiej rozmowy. A ostatnio to wolałabym, żeby w ogóle nikt poza najbliższymi się do mnie nie odzywał. To chyba efekt pracy w ołpenspejsie i ogólnego zmęczenia. Ale nie znoszę konieczności ukrywania złych emocji. Nie tylko tego, że panie doktorze, wszystko mnie wkurwia. Ale że jest ci smutno. Albo po prostu jakoś tak nieswojo. Nikt normalny nie ma wiecznie dobrego humoru!

Czy ja już pisałam… nie wiem, bo mam sklerozę… że po latach zajrzałam niedawno na blogi dziewczyn, które śledziłam regularnie dekadę temu? Laski też się mierzą z życiem i niektóre są na tyle szczere, albo na tyle mają wyjebane, że nie chce im się pokazywać tylko radosnej twarzy. Cenię to. Pociesza mnie, że nie tylko mnie dopadają różne zgryzoty. Ale zawsze znajdzie się jakaś menda, co im przyjdzie napisać, że „kiedyś to byłaś fajna i zabawna, a teraz ciągle narzekasz i za mało dostarczasz rozrywki. Doprawdy, chciałam pożerować na tobie, a tu same smuty. Nie chcesz mnie zabawiać. Za mało się cieszysz. Obrażona wychodzę”. Jakby to był jakiś zakichany obowiązek, pisać ku uciesze tłumów.

Doskonale pamiętam, że jedną z ostatnich rzeczy, które napisałam szczerze i omówiłam ze znajomymi na zamkniętym blogu było: to nie chodzi o to, że radzę sobie w życiu źle. Ale boję się, że inni w tych okolicznościach poradziliby sobie dużo lepiej.

Czy mogłam nie zakochać się w kimś, kto pisze:

KAŻDY SIĘ WSTYDZI.
KAŻDY SIĘ WSTYDZI TRZECH RZECZY.
ŻE NIE JEST ŁADNY.
ŻE ZA MAŁO WIE.
I ŻE NIEWYSTARCZAJĄCO DOBRZE RADZI SOBIE W ŻYCIU.
KAŻDY.

W piątek byłam na spotkaniu autorskim w Barze Studio. Zrobiłam jedno zdjęcie. Na którym zresztą nic nie widać.

20150130_190809aPonieważ siedziałam tam już godzinę przed rozpoczęciem, próbując doczytać ostatnie 30 stron, widziałam jak pojawiła się autorka. Słyszałam jak głośno się śmiała i pomyślałam, że musi być zestresowana.

Podczas spotkania Halber mówiła mądrze, zabawnie i była taka jak w tekstach. I jak na licznych stronach na facebooku. Bardzo chciałam zostać i pod pretekstem podpisania książki zamienić parę słów. Potem jednak pomyślałam, że autorka będzie wystarczająco oblegana, a co za tym idzie zmęczona. I co niby jej powiem? „Dobra robota”?

Należę do tej grupy osób, którym dziwiła się autorka – alkohol niespecjalnie mi smakuje. A jednak znalazłam w „Najgorszym człowieku na świecie” wiele bliskich mi przemyśleń.

To książka, którą postawię obok „Jak być kobietą„, „E-migrantów„, „Złej matki” i „Mniej„. Książek mądrych kobiet, które sporo mi dały.

Więcej usłyszycie na vlogu już w poniedziałkowy poranek. Subskrybujący może nawet wcześniej.

 

Najgorszy człowiek na świecie
Małgorzata Halber
Wydawnictwo Znak, 2015

*Aha, świetnie. Właśnie błyskotliwie odkryłam, że 1/2 Zmemłanych jest chyba narzeczony autorki. Nie, no spoko. Lepiej późno niż wcale.

, ,
14 comments on “Najgorszy człowiek na świecie. Zapowiedź
  1. Trochę z innej beczki, ale też około literatury, a konkretnie poezji śpiewanej. Właśnie wróciłem z koncertu SDM ( wreszcie zawitali do Londynu!!!!). I ten tekst powyżej spada mi jak dar z nieba:) Też czekałem by zamienić choć parę słów, ale tłum ludzi czekał na autografy i wspólną fotkę. Czekałem i czekałem ale niesmiałość zwyciężyła…. ( myślę, że pod wstyd też można ją podciągnąć). Chciałem im powiedzieć, podziękować że są ze mną od czasów mego wchodzenia w dorosłość i jeszcze długo będą dzięki temu właśnie że ich piosenki ewoluują. To już nie są te „ogniskowe” szlagiery ( choć pojawiają się podczas koncertu witane owacjami), ale w większości są to głebokie teksty skłaniające do refleksji, już nie takie lekkie i radosne w przekazie. Mniej w nich aniołów bieszczadzkich a więcej ważnych, gorzkich, smutnych słów o kondycji dzisiejszego człowieka. Bo takie jest życie: szara codzienność przeplatana ekstatycznymi momentami. Ślicznie dziękuję za ten wpis:) Subskrypcja dokonana:)

    • Wieki nie słyszałam SDM! Chyba zrobię sobie powtórkę niebawem.
      Dzięki, że mi o nich przypomniałeś. Poszukam nowych kawałków, bo kompletnie nie znam.

      • Wczoraj się dowiedziałem, że dwie nowe płyty ukażą się już w kwietniu. Obecnie najnowsza to „Mówi mądrość”. Każdy z tych utworów daje do myślenia, no i ta cudowna aranżacja! Polecam!

    • @Pietia Trochę zazdraszczam, że po koncercie nadal Ci się SDM podoba.
      Na koncercie SDMu SDMu byliśmy z Żoną chyba jakoś nie długo po tym jak powstał SDM – U Studni i nie wiem, czy to z tego powodu wyglądało to tak, jak wyglądało, ale bardzo źle odebrałem Myszkowskiego. Brak kontaktu z publicznością, jakieś dziwne uwagi po których wypadałoby właściwie wyjść, zamiast poezji jakiś taki (już nie) młody gniewny… Nie dawno byli w nas znowu, ale nie miałem najmniejszej ochoty na powtórkę. Z dwu SDMów wolę jednak U Studni – ci nadal trzymają klimat. A właściwie to.. ten trzeci – stary SDM.

  2. Była oblegana, to prawda. Ale reakcje ludzi, którzy podchodzili, takie, że chyba cieszyło ją to obleganie, ten tłum. I było chyba trochę inaczej, niż na spotkaniach autorskich, na których byłam do tej pory – miałam takie poczucie, że jakoś bardziej jest co powiedzieć, jakieś poczucie bliskości, kiedy nie mówi się: ‚pani książka jest taaka fajna’, tylko masa ludzkich historii w tym, a kiedy nawet nie, to chociaż pytania o ulubione zwierzątko, i co narysować. ;) Poza tym: widzę swoją głowę, siedziałam godzinę za wcześnie z Tobą, i też nawet miałam ochotę podejść przez chwilę, i powiedzieć, że uwielbiam Cię czytać. Ale w końcu stchórzyłam. ;)

    • I siedząc czytałaś książkę z rysunkami w tekście? :))
      Szczerze mówiąc jestem strasznym tchórzem i modliłam się, żeby nikt mnie z niczym nie skojarzył. Ukryłam się za filarem :)
      Tak, to spotkanie było nieszablonowe. Potem trochę żałowałam, że nie poczekałam.

      • :) Tak, tak, tak! To byłam ja. I to były czeskie „Niedoparki” z genialnymi ilustracjami, książka dla dzieci co prawda, ale i tak – przezabawna, przeurocza i absolutnie do przeczytania nawet dla takich okropnych staruchów, jak ja! :)
        I warto było poczekać. A kryjówka – nie wyszło Ci. ;)

  3. Już myślałam, że dowiem się czegoś o książce, a tymczasem zbudowałaś intrygującą otoczkę i kazałaś czekać do jutra. Nieładnie. ;)

    Kiedyś też pisałam takiego osobistego bloga, ale porzuciłam go w diabły,a później uczynny Onet usunął go, bo mu moja bezczynność nie odpowiadała. Czasami mi też brakuje takiego miejsca żeby się wykrzyczeć, ale sieć już nie jest tak anonimowa jak kiedyś.

  4. Nie miałam tej książki w planach, ale mnie przekonałaś. Btw. praca w tzw. openspace to poroniony pomysł – to nie nadaje się dla wszystkich, są ludzie, którzy potrzebują pobyć sami, skupić się.

      • Dla menydżmentu, żeby mieć wszystkich na oku ;-)

        Halber mam już na swojej liście i to tylko dzięki Wam, bo inaczej raczej nie zwróciłabym na nią więcej uwagi. Więcej recenzji! Z kotami, w miarę możliwości.

  5. Ja trochę nie w temacie :x albowiem dawno mnie u Cię nie było i właśnie dzisiaj odkryłam, że pojawilaś się w nowym miejscu a wczoraj namiętnie ;-) oglądałam zaległe nagrania na vlogu . Jak fajnie, że jesteś:-)
    Całuski.

  6. Zachęciłyście mnie, najbardziej faktem, że to literatura faktu, tak lubię, i że o nałogach. Tak, tak po ludziach, więc też tak sobie wyobraziłam, że po mieście z ankietą i pytałaś ;) Muszę przeczytać tę książkę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *