Moje noce z mężczyznami. Krystyna Mazurówna

Moje noce_modelSeks, narkotyki i inne brewerie. Chcielibyście, co? Muszę Was rozczarować.
To zapis wspomnień. Owszem, związany z nocami i mężczyznami, ale naprawdę grzeczny, choć interesujący i miejscami zabawny.
Kilka lat temu byłam świadkiem takiej sceny: w okolicach biblioteki pewna para spotkała wspólną znajomą. Chwilę niezobowiązująco porozmawiali, znajoma poszła w swoją stronę, a kobieta zwróciła się do partnera kpiąco: „widziałeś jak się ubrała? Jakie kolory? W tym wieku?”. Pewnie wyobrażacie sobie, że owa znajoma miała sto trzy lata, a na sobie tęczową spódniczkę z tiulu i złotą koronę. Nie, kobieta miała najwyżej pięćdziesiąt lat, a jedynym kolorowym akcentem w jej stroju był prosty czerwony komplet: czapka plus szalik.

Cóż, trudno się dziwić, że tam, gdzie czerwona czapka może zostać uznana za strój niestosowny, Mazurówna doświadcza ataków ze względu na swój dość awangardowy wygląd. W wywiadzie dla Przekroju mówi, że najlepiej czuje się pomiędzy Warszawą, Paryżem i Nowym Jorkiem, ale to w Paryżu przetańczyła większą część życia.
Opuściła Polskę, zmuszona szantażem przez komunistyczne władze. Umieściła małego syna na rok w placówce opiekuńczej, by ściągnąć go do siebie, gdy tylko sama stanie na nogi. Jednak początki w obcym Paryżu nie były najłatwiejsze. Zwłaszcza dla tancerki zza żelaznej kurtyny, która mogła zabrać z kraju tylko pięć dolarów. Musiała się wiele nauczyć.
Wspomnienia o nietypowych nocach z mężczyznami, którzy nadal są dla Mazurówny ważni (nie zawsze ci sami, raczej ogólnie), są tylko pretekstem, punktem zaczepienia dla opowieści o tym jak zmieniało się życie tancerki.
Te historie o przeszłości są interesujące same w sobie, ale warto też zwrócić uwagę na sposób ich pokazania. Autorka mogłaby się skupiać na problemach i komplikacjach, a było ich w jej życiu sporo, woli jednak znaleźć w ówczesnych okolicznościach pretekst do przedstawienia anegdoty.
Mazurówna nie rozczula się nad sobą, ale i nie kłamie, że wszystko jej się od razu udawało. Nie gra wielkiej gwiazdy, która zrobiła karierę za granicą. Jakie to różne od naszych gwiazdeczek, które zagrawszy epizod w amerykańskim filmie kreują się (i są kreowane) na gwiazdy światowego formatu.
Pisze o wielu zawodach, które wykonywała, by utrzymać rodzinę. Opowiada o niedosypianiu, o kiepskich posiłkach, tułaczce, ale to wszystko przy okazji, niejako obok tańca i … umiłowania teraźniejszości, które jest w tych historiach najważniejsze.
Bije z tej książki wielka radość życia. Ciekawość przyszłości i siła. Autorce nie brak autoironii ale i śmiałości. Nie po raz pierwszy się okazuje, że bycie sobą i mówienie prawdy wymaga odwagi.
Mazurówna otwarcie opowiada o swoich wadach, o zamiłowaniu do kiczu, ale i o tym, że sporo jeszcze chce od życia. I dobrze. Życzę pani Krystynie jak najlepiej, na sukces sobie zapracowała.
Poza tym, powiedzcie mi, kto by nie chciał po siedemdziesiątce być w stanie przetańczyć na scenie kilkudziesięciu minut i to tak, by publiczność była zadowolona.
Moje noce z mężczyznami. Krystyna Mazurówna. Wydawnictwo AGORA SA
Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *