Middlesex Eugenidesa i lista książek, które trzeba przeczytać przed śmiercią

Nie pamiętam, czy już o tym pisałam, mam nadzieję, że się nie powtarzam, a siostra mi wybaczy zdradzanie tajemnic z przeszłości. Otóż, kiedy byłyśmy w podstawówce, na podstawie czterotomowej encyklopedii PWN, opracowałyśmy sobie długą listę zagadnień, które chciałyśmy opanować. Była tam historia, filozofia, literatura, biologia… w zasadzie wszystko, co składa się na rozległą wiedzę ogólną. Encyklopedyczną, powiedziałabym. Oczywiście dwóm małym dziewczynkom nie udało nam się zrealizować planu, z którym i pięć studentek miałoby problem. Jednak ta ciekawość świata nadal we mnie jest, a rozległa wiedza to chyba jedyna rzecz, którą można mi naprawdę zaimponować. I gdybym miała powiedzieć, co chciałabym od złotej rybki, to chciałabym WIEDZIEĆ i UMIEĆ. Najlepiej wszystko.

Jako miłośniczka sporządzania list i planów, pospisywałam sobie lektury z przeróżnych zestawień, zawierających pozycje, które powinno się znać, jeśli chce się mieć pojęcie o literaturze. Mam to wszystko na papierze, ale chyba wrzucę do Excela, żeby łatwiej odnajdywać, skreślać, linkować i dzielić się z Wami.

Nie wszystkie listy pamiętam, ale wiem, że na pewno korzystałam z poniższych:
Biblioteka Gilmorek/Wyzwanie Rory Gilmore – bardzo lubię ten serial, więc gdy zobaczyłam, że ktoś lektury Rory spisał, musiałam skorzystać. Swoją drogą, dopiero teraz, gdy szukałam ponownie tej listy, odkryłam, że korzystałam z bloga dziewczyn, które znam z Youtube’a. Błyskawiczne łączenie faktów zajęło mi tylko jakieś dwa lata.
Lista 100 tytułów BBC + oryginalna lista
I tak teraz patrzę, że chyba wezmę także co nieco z tej listy: 100 książek XX wieku według Le Monde.

Jeśli korzystacie z jakichś innych list, bardzo chętnie się z nimi zapoznam. Wróciłam do moich zestawień, bo znów cieszy mnie czytanie. Wspaniały stan!

Jedną z książek, która pojawiała się wśród poleceń kilkakrotnie, była powieść Jeffreya Eugenidesa – Middlesex.
Odsuwałam sięgnięcie po nią, bo ma dość pokaźne rozmiary. Nie czytam błyskawicznie, zawsze zadziwia mnie jakim cudem ludzie czytają po kilkanaście książek w miesiącu (kiedy miałabym to robić? musiałabym w ogóle nie spać), więc deprymuje mnie taki grubas, z którym spędzam cały tydzień i końca nie widać.

Przyniosłam Middlesex z biblioteki i po kilkudziesięciu stronach już wiedziałam, że Eugenides napisał powieść doskonałą. Sagę rodzinną rozpoczyna mroczna tajemnica pradziadków głównego bohatera. Poznajemy kolejne pokolenia, obserwujemy antypatie i nagłe namiętności, akty miłości i zdrady, a także zbiegi okoliczności, z jakich składają się zapewne historie wielu rodzin. Rodzina greckich imigrantów, z których wywodzi się główny bohater, jest jednak przedstawiona tak, jak żadna inna, zaś wszystkie opowieści, w które wsiąkamy bez reszty, są w istocie tylko drogą, tłem, pokazującym wędrówkę pewnego genu. Aby ów gen mógł się ujawnić, musi być przekazany dziecku przez oboje rodziców. Nasz bohater nieszczęśliwie stoi na końcu tej drogi.

Middlesex nie tylko w interesujący sposób pokazuje wydarzenia historyczne (w wojnę grecko-turecką i zamieszki w Detroit wciągamy się równie szybko), ale też może być przyczynkiem do dyskusji na temat ról męskich i kobiecych w społeczeństwie, tożsamości płciowej, wyborów moralnych i odpowiedzialności za decyzje, które wpływają bezpośrednio na życie bliskich nam ludzi.
Przede wszystkim jest to jednak rewelacyjna opowieść, od której nie można się oderwać.

Autor: Jeffrey Eugenides
Tytuł: Middlesex
Tłumaczenie: Witold Kurylak
Wydawnictwo: Sonia Draga

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *