Maryla Szymiczkowa. Tajemnica domu Helclów. [Wrzesień z kryminałem]

helc8704_nMaryla Szymiczkowa została wymyślona przez Jacka Dehnela i Piotra Tarczyńskiego, siłą rzeczy warsztatowo ma po trosze z obu panów. Byłam ciekawa tego połączenia, ale i obawiałam się nieco, bo Jacka Dehnela bardzo lubię w felietonach, wywiadach oraz książce „Młodszy księgowy”, ale na przykład do „Lali” podchodziłam cztery razy bez powodzenia.

Myślę, że chodzi o różnicę temperamentów.

Ostatnio na fali zmęczenia ludźmi powiedziałam siostrze, że chciałabym pracować w cichym archiwum. Siostra mnie wyśmiała, stwierdzając : jasne, archiwum to akurat na twój temperament jest.
Coś w tym jest. Nie mam cierpliwości do powoli rozwijających się opowieści (i wolno chodzących ludzi). Wyjątek stanowią fabuły, w których temat lub klimat od razu mnie zachwyci. Wtedy mogę brnąć przez tysiąc stron opisów krajobrazu. Ale to przypadki bardzo rzadkie.
Nie porwały mnie na przykład opowieści Herbjørg Wassmo (Stulecie) czy Pawła Huelle (Śpiewaj ogrody).

W kryminałach lubię szybkie tempo Connellego, dlatego z niejakim zdziwieniem odnotowuję, że „Tajemnica domu Helclów”, w której autorzy z takim pietyzmem ukazują detale, naprawdę mi się podobała.

Profesorowa Szczupaczyńska, mieszkająca w Krakowie snobka, która zrobi wszystko, by wejść w najznamienitsze kręgi towarzyskie, początkowo może budzić irytację. Z czasem jednak czytelnik zaczyna czerpać coraz więcej przyjemności z obcowania z XIX-wiecznym Krakowem, poznawania zależności, układów i lokalnego kolorytu.
Szczupaczyńska zaś, zaczyna budzić sympatię.

Oto w Domu Helclów giną pensjonariuszki, a profesorowa odkrywa w sobie żyłkę detektywa. Podstępem i wybiegami udaje jej się przesłuchać wszystkich potencjalnie zamieszanych w sprawę. Ryzykuje i bywa w miejscach, w których nie chciałaby być widywana kobieta z jej pozycją, jest rozkosznie podstępna, ale wie ile może poświęcić i co komu powiedzieć, by osiągnąć cel.
Osoba, która tak pieczołowicie dba o karierę swojego męża i wspinanie się po drabinie społecznej, na co dzień musi wykazywać wiele sprytu i zaradności, a wszystko to pod płaszczem dobrych manier, jak najlepszych intencji i wielkiej dobroczynności. Kto, jak nie Szczupaczyńska, miałby mieć dość spostrzegawczości i inteligencji na rozwikłanie zagadki!

Nie jest to powieść sensacyjna i często zbacza z nurtu kryminalnego na rzecz smakowania didaskaliów, ale szybko się czytelnik do tego tempa przyzwyczaja i zaczyna dobrze bawić.
Polecam, nie tyle dla intrygi – nie jest to zagadka z gatunku zmuszających do zarywania nocy – co dla zabawy.

Tajemnica Domu Helclów
Jacek Dehnel, Piotr Tarczyński, Maryla Szymiczkowa
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, 2015

,
11 comments on “Maryla Szymiczkowa. Tajemnica domu Helclów. [Wrzesień z kryminałem]
    • Chyba po prostu mam mało cierpliwości do trudnych tematów, powolnej akcji i zagmatwanych ludzkich historii.
      To nawet nie tak, że mi się ta historia nie podobała. Jest dobrze napisana, ale nie uwiodła mnie i gdy przerwałam w połowie, nie ciągnęło mnie, by skończyć.
      Dużo czytam, bo muszę (nomen omen), więc po godzinach nie starcza cierpliwości i czytam głównie dla rozrywki.
      Może mi z Wassmo nie po drodze po prostu. Jak z wieloma innymi :)
      Tak samo utknęłam przy czytaniu książki „Duch króla Leopolda”, którą ludzie chwalą. Nie mam pojęcia dlaczego nie skończyłam. Nie szło mi.

      • Moralny niepokój jako rozrywka rzeczywiście kiepsko się sprawdza. Ja z kolei jestem zatrwożony jak niewiele zostaje mi w głowie z tzw. poważnych książek, podręczników itp. Nie potrafię się skupić, a jeśli już, to chwilę po odłożeniu tomu na stolik nocny nie jestem w stanie przypomnieć sobie szczegółów. Ma-sa-kra! :( Dzięki za przypomnienie o Hochschildzie, bo kiedyś czytałem u Marlowa i miałem czytać, a potem skleroza zabrała :P

  1. O, ja ‚Lalę’ wciągnęłam za jednym posiedzeniem, chwilami zaśmiewając się w głos (ku zazdrości rodziny).

    A z Profesorową Szczupaczyńską mam wielką ochotę poznać ;-)

  2. Świetna recenzja, ja się przymierzam do tej książki, bo bardzo lubię Jacka Dehnela. Doczytałaś przynajmniej „Lalę” do końca? Bo na początku jest dość ciężko – mi też szło opornie – ale później… jakie to wszystko delikatne, wrażliwe i zabawne! Zostawiam linka do mojej recenzji – koniecznie przeczytaj cytaty z książki, uśmiejesz się: https://niebieskapapuzka.wordpress.com/2015/06/12/lala-lalka-jacek-dehnel-o-babci/

    • Nie, no właśnie nie przebrnęłam. Zniechęcałam się na początku, dlatego jeszcze kiedyś spróbuję. Od ostatniej próby już kilka lat minęło, może tym razem się wciągnę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *