Katarzyna Molęda. Szwedzi. Ciepło na Północy

szwedzi_cieploGdy byłam na początku podstawówki, wokół panował jeszcze szary PRL, a moja wychowawczyni w czasie prac klasowych czytała za biurkiem Żołnierza wolności, w naszej klasie pojawiła się nowa uczennica. Klaudia miała nieszablonowe imię, jasne włosy związane w koński ogon i ładniejsze niż reszta ubrania. Niby proste i bez falban czy złota, ale zupełnie inne niż nasze. Prawda wyszła na jaw, gdy na którejś przerwie nowa koleżanka pokazała nam zawartość piórnika. Nietypowe długopisy, kolorowe flamastry i pachnące gumki do ścierania! Po klasie poszedł szept: Klaudia ma ciotkę w Szwecji! Nagle wszystkie nasze całkiem ładne ubrania i całkiem fajne długopisy, wydały nam się jakieś takie dziadowskie.

Tak się właśnie czuje człowiek po lekturze książki Szwedzi. Ciepło na Północy.

Jak ma się czuć czytając o sprawnych, zdrowych i zadbanych emerytach. O kościele, który wspiera i pomaga, zamiast nakazywać i wykluczać. O tym, że państwo dba, by obywatele mogli zrozumieć podstawowe komunikaty, by umowy, informacje i ulotki były pisane prostym i zrozumiałym dla każdego językiem. O tym, że bycie robotnikiem to nic, czego należałoby się wstydzić. I wreszcie o tym, że Szwedzi rozumieją, że będąc przedstawicielami klasy średniej, posiadając dobre zarobki i wykształcenie, są coś winni tym, którym się nie powiodło. Do tego Szwecja jest kolejnym dowodem na to, że najszczęśliwsze są społeczeństwa, w których różnice z statusie materialnym ludzi nie są duże, i w których wszyscy mogą liczyć na wsparcie państwa i jego instytucji. Szwedzi zrozumieli, że płacąc podatki, budują ogólny dobrobyt i są gotowi płacić większe, jeśli to miałoby pomóc.
To kraj, w którym chce się żyć, który rozumie, że:

Ma być łatwo! Życie nie ma być torem przeszkód, próbą nerwów i szybkości reakcji, testem inteligencji i odporności na stres i ogólnie nie ma być walką, mordęgą i utrapieniem.

( Katarzyna Molęda, Szwedzi. Ciepło na Północy, Wydawnictwo Czarna Owca 2015, s. 311)

Autorka stara się pokazać czytelnikom także minusy i to, co może w Szwecji denerwować, ale niespecjalnie tego dużo. Czasami bywa złośliwa, na przykład pisząc o tym, kto chciałby się spotykać z Polakami, skoro ma pod ręką Szwedów. Mam z tym problem, bo wychodzę z założenia, że bogata ciotka nie powinna robić złośliwych przytyków biednej siostrzenicy.
Mam też wrażenie, że Katarzyna Molęda jako Konsul RP w Sztokholmie żyła jednak w bańce. Być może szwedzkie społeczeństwo nie jest tak rozwarstwione jak polskie, ale z pewnością dobrze uposażona, wykształcona osoba spotyka się z całkiem innymi problemami i ludźmi niż ktoś będący w gorszej sytuacji. Trudno więc, pomimo starań autorki, uznać że książka pokazuje obiektywny obraz Szwecji. Molęda na szczęście ma tego świadomość.

Gdyby książka Szwedzi. Ciepło na Północy była reportażem, w którym autor jest praktycznie niewidoczny i z rzadka tylko pozwala sobie na komentarz, byłabym w zasadzie usatysfakcjonowana. Ale ponieważ ta książka to zbiór obserwacji, przefiltrowanych przez autorkę, która po pierwsze – jest inteligentna i wykształcona, a po drugie – mieszka od kilku lat w Szwecji, zabrakło mi w tej książce analizy i wniosków. Może autorka nie jest ekspertem, choć na stronie wydawnictwa sprawdziłam, że kończy socjologię w Sztokholmie, ale mogłaby się pokusić o odrobinę analizy. Z czego ten szwedzki dobrobyt wynika, jak na to wpłynęła historia, w jaki sposób władze zreformowały państwo, i z jakimi problemami się to wszystko wiązało.

W pewnym momencie pada stwierdzenie o aborcji i o tym, że w latach 70-tych to Szwedki przyjeżdżały do Polski na zabiegi, a jednak wszystko się odwróciło. Nie jest to więc niemożliwe i daje nadzieję, także na innych polach.

Mieszkam w Polsce i opowieść pod tytułem „Szwedzi to mają fajnie” nie do końca mnie satysfakcjonuje. Bo albo zbudujemy w Polsce społeczeństwo prawdziwie obywatelskie, w którym każdy czuje się odpowiedzialny nie tylko za siebie, albo będziemy się musieli wszyscy przenieść do Szwecji. I Norwegii. Bardzo bym chciała wiedzieć jak się to wszystko udało osiągnąć. Lubię podpatrywać dobre wzorce. Może coś dałoby się przenieść do nas. Fajnie by było wiedzieć to wszystko, ale pozostaje mi szukanie w innych źródłach. Właśnie zaczęłam Szwecja czyta. Polska czyta.

 

Katarzyna Molęda
Szwedzi. Ciepło na Północy
Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania: Październik 2015
Liczba stron: 352

,
8 comments on “Katarzyna Molęda. Szwedzi. Ciepło na Północy
    • Ale to bardzo interesująca lektura, naprawdę. To nie jest pean, ale no cóż, każdy z nas żyje w jakiejś bańce, trudno o obiektywizm. Tylko zabrakło mi wniosków. Jak ktoś lubi po prostu opowieści o innych krajach… obraz kraju ciekawy.

  1. Witam :)
    Ksiazki nie czytalam, wiec w zasadzie moge sie odnosic tylko do Twoich wnioskow, ale mam wrazenie ze sama mialabym podobne… zwlaszcza ze dokopalam sie do paru wywiadow z autorka.

    Ta ksiazka zostala wydana w 2015 r, czyli pisano ja jeszcze wczesniej. Z jednej strony nawet wtedy kiedy byla pisana, byla przeslodzona (sadzac po Twojej recenzji); z drugiej strony, sytuacja od wydania zeszlej jesieni dodatkowo sie zmienila jeszcze bardziej. (Notabene w wywiadzie z lutego tego roku, autorka sama niejako o zmianach wspomina.)

    Szwecja jako panstwo dobrobytu i opiekuncze odchodzi powoli (?) w niebyt, a obywatele coraz mniej maja zaufania do panstwa i rzadu. Wedlug mnie, przypomina to sytuacje w Pl, choc z innych powodow (tu: narzucona imigracja i jej konsekwencje). Sa ruchy oddolne podobne do KOD-u, demonstracje w obronie demokracji i bezpieczenstwa dla obywateli itd. Pod powierzchnia wrze i jesli nie bedzie zmian, moze byc wybuch. Mysle ze nawet Szwedzi maja jakas granice cierpliwosci, choc w porownaniu z Polakami lezy ona daleko…

    Tak ze jak najbardziej, ksiazka jest „na jedna nozke”, podobnie jak i niektore artykuly w gazetach, np GW.

    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *