Justyna Sobolewska. Książka o czytaniu

20160613_192151Mam słabość do książek (i filmów) o czytaniu i pisaniu. I to do tego stopnia, że przeczytałam z zainteresowaniem dziennik Teodora Parnickiego. Dopiero po fakcie dotarło do mnie, że to był głównie zapis ilości przeczytanych i napisanych stron, rachunków i analizy: „najlepiej pisze mi się w dniu, gdy nie piję, następującym bezpośrednio po dniu z piciem”.

Można założyć z dużą dozą prawdopodobieństwa, że jeśli powstała jakaś książka o czytaniu, to już ją czytałam albo mam w planach, nie mogłam więc nie sięgnąć po felietony Justyny Sobolewskiej.

Książka o czytaniu ma poręczny format i idealnie nadaje się na plażę czy do pociągu, zwłaszcza dla ludzi, którzy nie mają na co dzień czasu na czytanie. Myślę, że można ją poniekąd traktować jako podręcznik w stylu: co powinniśmy wiedzieć o książkach, których nie chciało nam się przeczytać. Autorka bowiem wykonała ogrom pracy, prześledziła najbardziej znane pozycje literackie na temat lektur i czytania, i hojnie nam je cytuje. W moim odczuciu, nieco zbyt hojnie.

Kiedyś przeczytałam (niestety, nie pamiętam źródła), że ktoś, kto notorycznie podpiera się cytatami, nie jest do końca przekonany, że sam ma coś istotnego do przekazania. Taki cytat „z kogoś mądrzejszego” ma być legitymujący dla poglądów autora. Nie wiem czy tak jest w tym wypadku, ale Justyna Sobolewska niewiele nam tu daje od siebie.

Nie zrozumcie mnie źle, widać, że autorka się ogromnie napracowała, a książka jest dobrze napisana, bardzo bogata i zawiera mnóstwo interesujących informacji. Jeśli jednak ktoś zna większość cytowanych pozycji, zostaną mu one przypomniane, podane w ciekawy sposób, ale niewiele więcej. Ogrom cytatów i powoływania się na przykłady z literatury sprawia, że człowiek się gubi i nie wie już, czy to myśl autorki, czy znów coś cytowanego. Kilkakrotnie się zdziwiłam, sądząc że wreszcie czytam o poglądach samej Sobolewskiej, widząc męskie końcówki – bo znów był to cytat.

Dwa ostatnie rozdziały pokazują nareszcie coś więcej i mogłyby być doskonałym wstępem do książki, w której autorka przemówiłaby własnym głosem. Nie wątpię, że ktoś tak oczytany może mieć ciekawe rzeczy do opowiedzenia.

Książkę warto mieć, zwłaszcza jeśli, jak ja, czyta się większość publikacji o czytaniu i pisaniu. Może być przyjemną lekturą, źródłem ciekawostek, cytatów i wskazówką, co jeszcze warto przeczytać. Szkoda tylko, że tak mało w tym wszystkim samej autorki. Liczyłam na coś więcej.

Justyna Sobolewska
Książka o czytaniu
Wydawnictwo Iskry

Książkę przeczytałam dzięki księgarni
TaniaKsiazka_logoMALE

,
5 comments on “Justyna Sobolewska. Książka o czytaniu
  1. Elżbieta! Jeśli chcesz więcej Justyny Sobolewskiej, to sięgnij po jej recenzje w Polityce lub przejdź się na jej spotkanie autorskie. Byłem i potwierdzam, że Michał Nogaś wyciągnął z autorki to, co najbardziej interesowało uczestników ;)
    Mnie osobiście nie przeszkadza takie nagromadzenie cytatów. Są we właściwym miejscu, w odpowiednich kontekstach. I cieszy mnie, że książka ewoluuje – mam pierwsze wydanie i widzę sporo zmian w tej nowej edycji, są m.in. nowe rozdziały, które powstały także pod wpływem sugestii czytelników :).
    Faktem jest, że inaczej czyta się książki o książkach Czapskiego, Kuśniewicza, Eco czy Lagercrantza. To pewnie kwestia stylu i konceptu.
    Pozdrawiam ciepło! Piotr

  2. Nienawidzę, gdy ktoś piszę cyt. „popełniła post”…. Idiotycznie brzmi, a coraz częściej się z tym spotykam. Nawet gdzieś czytałam, że jakaś blogerka „popełniła dzisiaj ciasto”. Przepraszam, że się odezwałam, ale musiałam:).

  3. jestem ciekawa tej książki, zwłaszcza, że znam autorkę z licznych spotkań literackich, które prowadzi. Twoja recenzja jeszcze mnie zachęciła, by sprawdzić, jakie ja będę miała odczucia…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *