Jørn Lier Horst „Poza sezonem”

pozasezonNa Jørna Liera Horsta trafiłam po raz pierwszy w wakacyjnym wydaniu „Książek”. W rozmowie objawił się jako silny myślący facet, doskonale znający materię, o której pisze.

Bardzo cenię takich pisarzy. Najgorsze co może się zdarzyć książce to autor, któremu się wydaje, że zna temat. Zupełnie jak politycy, którym się wydaje, że wiedzą jak żyją ich rodacy.
Horst zna temat na tyle dobrze, że z jego książki „Psy gończe” korzysta się w szkołach policyjnych, by uświadomić policjantom niebezpieczeństwo myślenia jednotorowego w śledztwie.
Jest więc Horst autorem wiarygodnym, dobrze piszącym i o coś mu w tym pisaniu chodzi.

Nie podoba mi się jednak, że w „Poza sezonem” pokazał Litwę jako kraj biedaków i nie zatarło tego wrażenia określenie Wilna „przypominającą Kopenhagę i Paryż kosmopolityczną stolicą XXI wieku”. Zaraz potem bowiem Horst skupia się na żebrakach, przestępcach i kiepskich dzielnicach. A na dokładkę jeszcze pojawiają litewscy przestępcy, którzy chcą rozmawiać, współpracować z policją i z chęcią pojawią się w Norwegii, żeby zeznawać. Nieco niewiarygodnie to wypada.

A! I najważniejsze. Jeśli autor umieszcza w książce tekst w stylu: „oni na tej Litwie tacy biedni, nic więc dziwnego że przyjeżdżają do nas kraść”, a żeby to zrozumieć bohater musiał na tę Litwę pojechać, to czytelnik czuje się traktowany jak debil.

„Poza sezonem” to, mimo wszystko, niezły kryminał. Choć twórcy seriali kryminalnych próbują przekonać nas o powszechności dobrze zaplanowanych zbrodni i licznym występowaniu seryjnych morderców, którzy bawią się w gierki z policją, to zbrodnie przypadkowe, w afekcie lub dokonane dlatego, że była ku temu okazja, są najpowszechniejsze. Lubię jak autor nie wciska mi kitu.

Tu zgadzam się z Jankiem z Tramwaju nr.4, który ze mną na temat tej książki dyskutował. Horst to jest porządny autor, który wie co robi. Przy najbliższej okazji sięgnę po „Jaskiniowca” i „Psy gończe”.

Po tym jak skończyłam serię z Wallanderem, brak mi sensownego detektywa, którego losy mogłabym śledzić. Niestety Cormoran Strike stworzony przez Rowling okazał się wyborem chybionym, więc dam szansę Williamowi Wistingowi, którego stworzył Horst. Poza tym fajnie, że główny bohater w końcu ma jakieś życie prywatne, które nie budzi politowania. Ci samotni pijący grubawi panowie koło 50-tki, zaczęli mi się nudzić.

Ale powiem Wam po cichu (Janek, nie czytaj!), że jakoś lepiej i lżej czytało mi się Läckberg, która pokazuje zbrodnie bardzo wydumane i mało prawdopodobne. Bo ile przypadkowych zbrodni może się zdarzyć w tak małym miasteczku, by to jeszcze było dla czytelnika ciekawe. W końcu autorka sama śmiała się w wywiadzie*, że może  napisać najwyżej pięćset tomów – Fjällbacka ma tylko tysiąc mieszkańców, a w każdej części są co najmniej dwa trupy. Ale Läckberg to mistrzyni opisów zwykłego życia i relacji, więc wybaczam dziwne zbrodnie.

A Horsta polecam. Choć nie bezkrytycznie.

 Jørn Lier Horst
Poza sezonem
Wydawnictwo Smak Słowa

* Wywiad „Proszę, zabij mi szwagra” ukazał się w Magazynie Książki – NR SPECJALNY 1/2015 LIPIEC

,
4 comments on “Jørn Lier Horst „Poza sezonem”
  1. Mnie się świetnie czytało „Jaskiniowca”, już dawno żaden kryminał mnie tak nie wciągnął. Właśnie czekam, aż pozostałe dwie pozycje tego autora pojawią sie w jakiejś śródmiejskiej bibliotece :)
    W sumie to chyba mój pierwszy komentarz na Twojej stronie, więc pozwolę sobie napisać, że uwielbiam Cię czytać, oglądać zdjęcia Twojej zaczytanej rodziny i śpiących zwierzaków :) Serdecznie pozdrawiam!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *