Jestem koza niezabita i prawo do własnego tempa

00l3Pięć lat czekałam na moment, w którym będę mogła czytać mojej córce przed snem.

Gdy Tymek był mały, dużo mu czytałam. Zasypiał przy moich lekturach z dzieciństwa. Ale syn jest typem zapalonego czytelnika (i graczem komputerowym namiętnym), w wieku czterech lat znał już cały alfabet i bez problemu rozwiązywał łamigłówki dla sześciolatków, za to nienawidził rysować i kolorować. Nie umiał też sobie zorganizować sam zabawy. Taki typ.
Naprawdę cieszyłam się, gdy zaczął czytać  i zwolnił mnie z konieczności organizowania mu zabaw w domu. Zresztą on się jakoś specjalnie nie bawił, czasem zbudował coś z klocków. Skupiał się na łamigłówkach, książkach i godzinami układał puzzle z wielką wprawą.

Tola natomiast jest typem artystycznym, który uwielbia ruch. Rysować potrafi godzinami, w wieku trzech lat sprawnie operowała nożyczkami, od jakiegoś czasu próbuje szyć, puzzli nie lubi (ale niebawem podejmę kolejną próbę, może kiedyś „zaskoczy”), godzinami też się sama bawi. Buduje miasta z klocków, podkłada głos pod zabawki, z byle czego potrafi sobie zrobić zajęcie na pół dnia. Wielka wyobraźnia. Ale do tej pory nie chciała słuchać bajek ani dłuższych wierszyków. Oglądać kreskówki tak, słuchać czytania, nie. Nie umiała się na tym skupić, nudziła się.
Czasem wyciągała jednak encyklopedię dla dzieci albo album przyrodniczy i prosiła by jej opowiadać. Wiedziała, że w książkach jest wiedza, że można zobaczyć co człowiek ma w brzuchu i jak wygląda życie w głębinach oceanów, ale czytanie? Błe.

Od kilku tygodni jednak dziecko odwzorowuje litery i prosi, by jej pisać różne wyrazy, choć na przykład liczyć nadal nie chce. Raz, dwa, trzy, szesnaście.
Ale kilka dni temu NADESZŁA WIEKOPOMNA CHWILA i mogę w końcu czytać mojemu dziecku przed snem. Hurra! Poszły w ruch wszystkie ulubione książeczki mamusi. Hahaha
Bycie matką daje mi doskonałą wymówkę i mogę spokojnie kompletować czytanki z własnego dzieciństwa. A Wy? Jakie macie wymówki? ;)

Z boku widzicie sześć ukochanych książeczek, które czytałam dzieciom (i czytam! W końcu mogę bezkarnie czytać. Wczoraj czytałam nawet jak córka już zasnęła. Przecież musiałam się dowiedzieć, czy koza odnalazła Zazulkę. Nie mogłam jej w ciemnym lesie zostawić.).
Chciałam też powiedzieć, że cieszę się, że dałam córce czas. Że nie zmuszałam: „siedź tu spokojnie do cholery! mamusia będzie teraz czytać. inne dzieci słuchają, ty też musisz!” Że Tola mogła spokojnie sama zapragnąć bajek czytanych przez matkę. Oczywiście czyniłam próby, proponowałam, ale dopiero gdy córka osiągnęła kolejny etap, słuchanie stało się naturalne.

Każde dziecko powinno mieć prawo do dorastania w swoim tempie. Nie zgadzam się na to, by jakiś urzędnik decydował o tym, o czym powinni zadecydować rodzice.
Przeczytajcie proszę tekst chudej i tekst zimna. Dorota i Karolina stworzyły też wspólnie książkę.

Niech rodzice mają wybór, bo każde dziecko jest inne.

Książki, o których mowa:
Kozucha Kłamczucha, Janina Porazińska, Ilustrował Mirosław Pokora, Wydawnictwo Nasza Księgarnia, Warszawa 1983
Szkolne przygody Pimpusia Sadełko, Maria Konopnicka, Ilustrował Jerzy Flisak, Wydawnictwo Nasza Księgarnia, Warszawa 1982
Kaczka Dziwaczka, Jan Brzechwa, Rysunki Franciszki Themerson, Wydawnictwo Czytelnik, Warszawa 1986. Według pierwszego wydania w SW „Czytelnik” 1945
Tańcowała igła z nitką, Jan Brzechwa, Rysunki Franciszki Themerson, Wydawnictwo Czytelnik, Warszawa 1984. Według pierwszego wydania w SW „Czytelnik” 1946
Nasza mama czarodziejka, Joanna Papuzińska, Ilustrowała Janina Krzemińska, Wydawnictwo Nasza Księgarnia, Warszawa 1982
O wróbelku Elemelku, Hanna Łochocka, Ilustrował Zdzisław Witwicki, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 1982

,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *