Janion. Transe – traumy – transgresje. 1: Niedobre dziecię

IMG_4045aMaria Janion zauroczyła mnie kilka lat temu. Jest onieśmielająca z tą głęboką erudycją i olbrzymią rozrośniętą biblioteką. Jej książki mnie nieco przerażają ze względu na mnogość odniesień do literatury, mitów i pojęć, nad którymi nie zastanawiam się na co dzień.
Wymagają ode mnie olbrzymiego skupienia, koncentracji, wprawy. Nie wyobrażam sobie, ze mogłabym je czytać w autobusie lub gwarnym parku. A jednak dostrzegam w tym wszystkim także jakiś bunt i czasem… nie umiem tego dokładnie nazwać, ale coś w rodzaju przewrotności, chichotu, który w pani Profesor drzemie, a ja bardzo lubię ludzi niepokornych, obdarzonych poczuciem humoru.

W dwóch zbiorach rozmów Barbary N. Łopieńskiej („Męka twórcza. Z życia psychosomatycznego intelektualistów.” WAB, Warszawa 2004 i „Książki i ludzie” Twój Styl, Warszawa 1998) to wywiady z Marią Janion są moimi najulubieńszymi, czytanymi wielokrotnie i cytowanymi po wielokroć.
Także dokument „Bunt Janion” był dla mnie bardzo interesujący.

Gdy tylko pojawiły się zapowiedzi książki „Janion. Transe- traumy – transgresje. część 1. Niedobre dziecię„, wiedziałam że muszę ją mieć.

W recenzjach, które czytałam, autorzy kładli nacisk na nieszczęśliwe dzieciństwo, ojca alkoholika i sześć lat spędzonych pod opieką ciotki. Szczerze mówiąc, nie bardzo to rozumiem.
Przecież to nie bolesne dzieciństwo mówi coś o dorosłym człowieku, ale sposób w jaki z tymi doświadczeniami później sobie poradził. Jak ukształtował swoje życie, gdy miał już na nie pełen (?) wpływ.
To były czasy II wojny światowej. Ile ówczesnych dzieci miało bajkowe i beztroskie dzieciństwo? Ok, zgoda, tu w obliczu wojny nie mógł zadziałać nawet mit wielkiego szczęścia sprzed czasu wojny, ale alkoholizm to do dziś jeden z głównych problemów rozwalających rodziny. Ojciec Janion to nie jakiś odosobniony przypadek.
W biografii pani Profesor jest wiele ciekawszych momentów (choć oczywiście rozumiem, że w czasach szukania „chwytliwych tematów” wyznanie o pijącym ojcu mediom bardzo pasuje), sytuacji w których przejawiała się jej późniejsza pasja „okołoliteracka”, zdarzeń w których Janion świadomie kształtowała siebie i swoje życie.

Tak naprawdę gdyby nie wybuch wojny, który pociągnął za sobą wiele zmian w życiu Marii Janion, być może późniejsza profesor w ogóle nie skończyłaby szkoły średniej, albo uzyskałaby jakiś zawód „odpowiedni dla dziewczyny”. Może, jak chciała ciotka, zostałaby krawcową? Kiepską, bo bez zdolności manualnych.

W tym nieszczęśliwym dzieciństwie bardziej od awantur domowych, uderza mnie scena, w której matka pani Profesor, udręczona przez męża alkoholika, udaje się po pomoc do księży i zamiast wsparcia otrzymuje poradę, by niosła dalej swój krzyż. I jak ten fakt wpłynął na późniejszy stosunek jej córki do Kościoła.
Uderza mnie heroiczna postawa matki, która z tej porady nie korzysta i zrobi wszystko by uratować, wyżywić, a później także wykształcić swoje dzieci. Małą Marysię wysyła do ciotki z konieczności i ma wielkie wyrzuty sumienia, ale gdy tylko nieco się „urządza”, sprowadza córkę do siebie.

Maria bywa koszmarnym dzieckiem, jak sama po latach przyznaje. Nie interesuje jej nauka, jest zazdrosna o prezenty urodzinowe brata, grymasi przy jedzeniu, choć rodzina ledwo przędzie.
Wybucha wojna, Maria Janion uczęszcza na tajne komplety, kocha się w nauczycielkach, tłumaczy Rilkego i dosłownie „pożera” książki. Prowadzi nawet dziennik lektur, które udało jej się zachować do dziś. Jej nauczycielką łaciny jest Helena Kruszyńska, która „miała mnóstwo książek, interesowała się historią sztuki, odbyła wiele podróży, znała europejskie muzea” i miała na młodą Marię wielki pozytywny wpływ.

W Wilnie, widząc pędzonych na zagładę Żydów, Maria obiecuje sobie ich w jakiś sposób pomścić, choć chyba sama nie ma jeszcze pomysłu, jak mogłaby takiej pomsty dokonać.

Profesor Janion opowiada o studiach w Łodzi, o polonistyce, która wówczas jeszcze była kierunkiem wybieranym z powołania, o pracy w Instytucie Badań Literackich, ogromnym wysiłku intelektualnym i fizycznym, jakim okazuje się zdobywanie erudycji.
Mówi o przyjaźni z panią Maryną Marią Żmigrodzką, zainteresowaniu marksizmem, przystąpieniu do PZPR, przenosinach do Warszawy.

Ale to nie tylko rozmowa o curriculum vitae pani Profesor. Dużo tam dyskusji o literaturze (istocie profesorskiego życia, przecież) , kulturze, historii. Pojawiają się też wątki współczesne – polityka, teatr, kino, jakieś w miarę bieżące sprawy.

Bardzo zajmująca lektura, głównie ze względu na osoby prowadzące ten dialog. Kazimiera Szczuka bardzo umiejętnie „otwiera” panią Profesor, czasem ją podchodzi, czasem z nią (z niej?) żartuje. 
Zupełnie mimochodem, Maria Janion dokonuje subtelnego coming outu, co także świadczy na korzyść tej książki. To rozmowa szczera i dotykająca istotnych spraw, zarówno przeszłych jak i aktualnych.
Czekam niecierpliwie na kolejne części i coraz bardziej panią profesor Janion lubię.

Janion. Transe – traumy – transgresje. 1: Niedobre dziecię.
Rozmawia Kazimiera Szczuka.
Wydawnictwo Krytyki Politycznej
Warszawa 2012

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *