Hanna Samson. Życie po mężczyźnie

IMG_4372aGdybym była siłą wyższą, chciałabym by Hanna Samson mogła zrezygnować ze striptizu i spełnić swoje marzenie z dzieciństwa.
Kilka lat temu czytałam jej książkę „Miłość. Reaktywacja” i pamiętam, że była to lektura naprawdę przejmująca. Nic dziwnego, opowiadała o starości i śmierci w rodzinie; trudnych relacjach między matką a córką.
„Życie po mężczyźnie” także dotyka trudnych tematów.
Przyjmijmy, że w tej chwili wyrabiam sobie opinię na podstawie felietonów i dwóch książek. Jeśli czytaliście inne książki Hanny Samson, które zadają kłam mojej teorii, chętnie o tym posłucham.

Teoria zaś jest taka. Dobry psycholog niekoniecznie będzie dobrym pisarzem, ale dobry pisarz, powinien być co najmniej niezłym psychologiem, a bycie terapeutą bywa źródłem interesujących obserwacji.
Mamy więc pisarkę, która jest co najmniej niezłym psychologiem. Do tego zdecydowała się zająć zwykłym życiem. Tym, o czym rzadko kręci się seriale, o czym mało się mówi, a co do czego istnieje prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że jest udziałem większości z nas.
(czy to zdanie jest napisane po polsku?) Zwłaszcza jeśli jesteśmy kobietami, bo Samson pisze raczej dla kobiet.

Nie, nie wsadziłabym jej do tej okropnej i kiczowatej przegródki z napisem „literatura kobieca”, gdzie trafia także cały chłam. Tak jakby faceci tworzyli Literaturę, a kobiety literaturę kobiecą. Nie wiem czy da się odczarować ten termin. Literatura kobieca stała się synonimem literatury dla kucharek. Wszystkie te deprecjonujące określenia wiążą się z kobietami. Dziwna sprawa. Dlaczego nie mówi się o jakiejś szmirze, że to literatura dla murarzy i tokarzy, na przykład?

Narratorka „Życia po mężczyźnie” jest alter ego autorki, choć się na wstępie uroczo ubezpiecza: „podobieństwo bohaterów do jakichkolwiek postaci rzeczywistych, choć nieprzypadkowe, nie jest wcale tak duże, jak by się mogło wydawać, bo powieść to powieść i rządzi się własnymi prawami.
Narratorka-autorka sama przyznaje, że chce pisać dla kobiet. I ja to bardzo popieram.

Jest to literatura dla kobiet, które dotknęła lub dotknie (a dotknie prawie na pewno) „niewidzialność”.
Ten stan, gdy nagle dla większości mężczyzn przestają być kobietami, a stają się osobami. Z osobą może się dobrze rozmawiać, ale nie myśli się o niej w kategoriach seksualnych.
„…to chociaż napiszę na starość. Pamiętnik z czasu zanikania. Literatura postmenstruacyjna. Adresowana do kobiet 55+, do których mało co jest adresowane poza kursami dla bezrobotnych i reklamą kleju do protez. Osoby poza targetem pism dla kobiet. Bezpłciowe, wykluczone, niewidzialne prządki codzienności, do których i ja coraz bardziej się zaliczam, co przyjmuję ze smutkiem i ulgą.” (s.69)

Jest w tej książce wątek odpowiedzialności od-lat-byłej żony za grzechy byłego męża. Opowieść o lekarce, której były mąż trafił do więzienia za morderstwo, ale przecież wiadomo że ta historia miała nieco innych głównych bohaterów. Jest w tej fikcji bardzo dużo szczerości, choć „powieść to powieść i rządzi się własnymi prawami.
Jest więc prawda i jest zwyczajność, a ja bardzo lubię zwyczajność i wiecznie mam niedosyt „obyczajówki”. Całość czyta się błyskawicznie. W dwie-trzy godziny. Jeśli jednak ktoś szuka krótkiej rozrywkowej opowiastki, powinien wybrać jakąś inna lekturę.

Hanna Samson Życie po mężczyźnie. Wydawnictwo Znak litera nova, Kraków 2012

,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *