Grażyna Jeromin-Gałuszka. Bardzo długie przebudzenie

Bardzo.dlugie.przebudzeniePierwszą część serii o Magnolii czytałam dwa lata temu, drugą – gdy tylko wyszła. Nareszcie doczekałam się trzeciej.

Akcja zaczyna się w klinice psychiatrycznej, w której ogrodzie troje pacjentów snuje swoje opowieści. Drażnił mnie ten szpital i kompletnie nie mogłam zrozumieć dlaczego zamiast pisać o najbardziej klimatycznym pensjonacie na świecie, autorka serwuje nam historie całkiem nowych bohaterów. Po chwili jednak okazało się, że jedna z pensjonariuszek opowiada o tym, co się wydarzyło w Magnolii. To mnie trochę uspokoiło.

W Magnolii zaszło sporo zmian, a ponieważ najbardziej lubiłam te babskie, dalekie od delikatności, wymiany zdań, w których pod pozorną szorstkością kryła się troska i miłość, nie mogę powiedzieć, by mi się te zmiany podobały. Ale trochę jak w życiu, człowiek akceptuje, że tak się wszystko poukładało i obserwuje, co będzie dalej.
Przy lekturze miałam poczucie przemijania i choć bardzo się chciałam dowiedzieć, jak się historia Magnolii potoczy, wiedziałam też, że nic już nie będzie takie samo.

Nie chcę opowiadać treści, bo uważam, że to naprawdę fajna trylogia (jak dotąd) i jeśli ktoś będzie szukał pomysłu na prezent, polecam. Sama liczę na to, że wydawnictwo wyda przed świętami te trzy książki w pakiecie, bo z przyjemnością kupiłabym mamie. Sobie też bym kupiła, ale bez przesady, nie będę kupować nagle sześciu tomów czytadeł, nawet jeśli są świetne. Będę pożyczać od mamy ;)

Ta część jest najsłabsza z dotychczasowych, ale nie można odmówić autorce talentu. Grażyna Jeromin-Gałuszka tworzy w swoich książkach naprawdę fajny klimat, przez co płynie się przez tekst na jednym oddechu.
Oczywiście, że historia obfituje w nieprawdopodobne zwroty akcji i dziwne zrządzenia losu, ale kompletnie mi to nie przeszkadza, bo obyczajowo to świetna lektura. Jeśli jednak o realiach mowa, to w pewnym momencie zastanowiło mnie założenie, że dziewczyna z naprawdę biednej rodziny, która sama dba o młodsze rodzeństwo, gotuje dwudaniowe obiady. Widywałam z bardzo bliska życie na niezbyt bogatej wsi i w przeciętnych domach dwudaniowe obiady zdarzały się raczej od święta. Ja sama, choć nie jestem nastolatką z matką w depresji, gotuję raczej jednodaniowe, a tu proszę, niby bieda aż piszczy i kombinowanie, a zupa podana i drugie przygotowane w dzień powszedni. Nie wiem na ile to realne. Ale to takie drobiazgi. I tak przeczytałabym co będzie dalej.

W oczekiwaniu na tom czwarty – oby co niektórzy do Magnolii wrócili i szkoda, że niektórzy już nie wrócą – wypożyczyłam z biblioteki Kobiety z Czerwonych Bagien.

Grażyna Jeromin-Gałuszka
Bardzo długie przebudzenie
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

,
One comment on “Grażyna Jeromin-Gałuszka. Bardzo długie przebudzenie
  1. A to ciekawa jestem, jak Ci się spodoba powieść „Kobiety z Czerwonych Bagien”. Ja właśnie od niej zaczęłam znajomość z Jeromin-Gałuszką (choć generalnie nie sięgam po tzw. literaturę kobiecą o pensjonatach itp.) i podobała mi się na tyle, że przeczytałam i „Magnolię”, która z kolei mocno mnie rozczarowała.
    Hmm i nie wiem, czy wina leży po stronie autorki, czy mojego nastroju?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *