Ex libris. Wyznania czytelnika. Anne Fadiman

Wszystkim nam brakuje frajdy (na melodię „wszystkim nam brakuje szczęścia„), a ułuda dobrej zabawy teoretycznie sprzedaje wszystko.
Co prawda dawno nie oglądałam telewizji, ale myślę że tak bardzo się to nie zmieniło. Reklamy piwa, soków, a nawet tamponów pokazują nam jak dobrze moglibyśmy się bawić, gdybyśmy tylko kupili, co nam się proponuje.

Wkurza mnie mój nabyty brak entuzjazmu i to, że z wiekiem człowiek traci umiejętność  słabo uzasadnionej ekscytacji.

Niektórzy nieustannie pracują nad złudzeniem dobrej zabawy.

Dlaczego to robią?
a) Żeby nam coś sprzedać – konkretny produkt albo siebie samych.
Nie ma co się oburzać. Codziennie „sprzedajemy” samych siebie – potencjalnym pracodawcom, partnerom, przyszłym teściom…
Nie oceniam. Ale nikt normalny nie może mieć ciągle świetnego humoru, na bogów! Znałam kiedyś dziewczynę, która wiecznie była roześmiana – pół roku mi zajęło odkrycie jak strasznego kryje pod tą maską człowieka. Patrzę więc. Chwilami pełna prawdziwego podziwu (że też się komuś chce tak radować, choćby i fałszywie), a chwilami włącza mi się postawa: „serio? znajdź sobie prawdziwą pracę i trochę innych obowiązków, wtedy pogadamy”.
b) Żeby przekonać samych siebie, że jest super.
Nawet to rozumiem. Kiedy przeglądam stare zdjęcia (a zwykle, jak większość ludzi, uwieczniam raczej dobre chwile), wydaje mi się że kiedyś było łatwiej. Tak, zapewne, zwłaszcza z niemowlakiem i fatalną robotą. Ale wiecie, to jak z eksperymentem z ołówkiem, o którym już na pewno kilka razy pisałam. Dowiedziono, że nie tylko emocje mają wpływ na nasze ciało, ciało także może wpływać na emocje. Nasze mózgi nie są takie sprytne, jak się czasem wydaje i sporo można im wmówić. Nawet to, że jesteśmy bardziej zadowoleni, niż naprawdę jesteśmy.

20140324_131850aaTym przydługim wstępem do czegoś zmierzałam. A mianowicie:
W świecie pełnym fałszywego entuzjazmu prawdziwa pasja jest towarem deficytowym i tym mocniej trzeba ją doceniać.
Przedstawiam Państwu „Ex libris. Wyznania czytelnika”Anne Fadiman.
Zbiór osiemnastu esejów, które autorka napisała w ciągu czterech lat.

Po napisaniu powyższego zdania postanowiłam przypomnieć sobie nieco treść, przekartkować tę książkę. Ocknęłam się po przeczytaniu połowy.

Anne Fadiman pisze w przedmowie: „Zaczęłam pisać ‚Ex libris’, gdy zdałam sobie sprawę, jakie to dziwne, że o książkach pisze się tak, jak o tosterach. Czy ta marka tostera jest lepsza niż tamta? Czy ten toster za 24,95 dolara to właściwy zakup? Ani słowa o tym, co mogę pomyśleć o moim tosterze dziesięć lat później i nic o czułości, jaką mogę wciąż darzyć stary egzemplarz. Ów model czytelnika jako konsumenta – do utrwalenia którego sama przyczyniłam się wieloma recenzjami – niemal zupełnie pomija coś, co uważam za istotę czytania: nie chęć nabycia nowej książki, ale to jak podtrzymujemy związki ze starymi, tymi, które przebywają z nami od lat, z tymi których faktura, barwa czy zapach stały się nam tak bliskie, jak skóra naszych dzieci.”

Fadiman jest zabawna, błyskotliwa i niesamowicie oczytana, a przy tym wszystkim nie sili się na wysoki ton. Te eseje to pełne ciepła historie, w których widać duży dystans do siebie i wielką miłość do książek.
Autorka opowiada o tym jak ubożeje nasz język – to jeden z moich ulubionych esejów. No dobra, wszystkie są na swój sposób ulubione.
Ale jak nie lubić tekstu, w którym autorka bada, kto z jej znajomych zna słowa takie jak opoponaks i mefityczny. Mój edytor tekstów na pewno nie zna, bo podkreślił je na czerwono. „Psoty wieloczłonowców” (tego słowa też edytor nie zna) to esej, w którym znajomy dramaturg tak komentuje (nie)znajomość listy słów, którą sporządziła autorka. Notabene (Zgrzytam zębami pisząc to razem. Cztery lata łaciny w szkole robią swoje.)  są to słowa spisane z książki Carla Van Vechtena „Tygrys domowy”.
A dramaturg mówi tak: „Znamy mniej słów, a te, które znamy, nie są takie ładne. Posłuchaj tylko słów ze swojej listy! Słowa, które utraciliśmy, są na ogół konotacyjne, a te, które zyskaliśmy, przeważnie denotacyjne. Nigdy nie widziałem, by słowa modem użyto w wierszu”.

Są w tym zbiorze opowieści: o tworzeniu małżeńskiej biblioteki i sporach czyj egzemplarz zdublowanego tytułu należy oddać; o tym, że każdy z nas ma swoją specjalną półkę, na której upycha książki z dziedziny nie mającej nic wspólnego z resztą księgozbioru, która jednak wiele potrafi o właścicielu powiedzieć. Jest też tekst „Tak nie wolno obchodzić się z książką”, który zmrozi krew w żyłach każdego, kto traktuje książki z pietyzmem. Co gorsza, jest to napisane w taki sposób, że aż ma się ochotę nieco pomazać i zniszczyć swoje idealne egzemplarze biblioteczne.
To tylko zarys. Bardzo kaleki. Zresztą, po tej lekturze, człowiek czuje się nieco głupawy, ale wraca, czerpiąc z czytania Fadiman masochistyczną przyjemność.

Anne Fadiman
Ex libris. Wyznania czytelnika
Świat Literacki, Izabelin 2004

——————————————————————————————————————-

13 komentarzy:

  1. O, jak tęskniłam za Twoimi recenzjami i za tym odruchem (konsumpcyjnym, tfu, na psa urok), żeby biec czytać tę książkę, o której napisałaś!
    Przecież to jest książka, której potrzebuję natychmiast. Dożylnie.
    Cz w ogóle jest do zdobycia??

    ps. I może dlatego tak okropnie lubię rozmawiać z moimi kochanymi programistami, bo mówią w moim języku i znają takie ładne słowa jak redundancja i asercja.

    ps. 2. Muszę kupić tę książkę, o jak tęskniłam za Twoimi recenzjami (mówiłam już?)

    ps. 3. Może roześlemy listy gończe za zapomnianymi słowami?

    ps. 4. Zakurzona. Wróciłaś. O ja. Jak bosko.

    Odpowiedz

  2. Jak miło, że się nie zniechęciłaś milczeniem i jesteś!
    Ostrzegam, że po tej lekturze będziesz miała pogłębiony niedosyt książek.
    Ja się do tego czułam jak głupek :)

     

  3. katachreza: czy ja mogę pożyczyć „list gończy za zapomnianymi słowami”?

     

  4. Czemu zgrzytasz przy notabene? Prawidłowo jest razem i osobno :)

    Odpowiedz

  5. zawsze pisałam osobno, przez łacinę, ale słownik mi tu mówi, że razem jest bardziej po polsku.
    a nie lubię :)

     

  6. UWIELBIAM TĘ KSIĄŻKĘ!
    Trzy razy czytałam egzemplarz biblioteczny. Eseje były do kupienia jedynie na allegro, za kosmiczną cenę zresztą, ale dobra dusza (czyt. pan mąż) podarowała żuczkowi „Ex libris” i mogłam pokreślić:) Wszystkie teksty Fadiman są świetne, ale mój faworyt to „Zaślubiny księgozbiorów”. Od kiedy książkę mam na własność, często podczytuję:)

    Odpowiedz

  7. Ja nie wiem jak mogłam tej książki nie znać! A o łączeniu księgozbiorów (a raczej o tym, co by było w razie rozwodu) jest też fajna rozmowa z Julią Hartwig i Arturem Międzyrzeckim w „Książkach i ludziach” Łopieńskiej. Zresztą, całość rewelacyjna, nie tylko ta rozmowa.

     

  8. Wiem, wiem:) Książki o książkach czytam zachłannie (aktualnie „Młodszego księgowego” Dehnela) i wciąż szukam nowych. Rozmowy Łopieńskiej czytałam dawno, jeszcze na studiach, bo tylko w uczelnianej bibliotece je znalazłam.

     

  9. Jeśli „Młodszy księgowy” jest w klimacie „EX librisu” i „Książek i ludzi”, to dlaczego, na Swaroga, go jeszcze nie czytałam?!

    Odpowiedz

  10. Wiem, że jesteś zmęczona, zapracowana, z dziećmi, śpisz, czytasz, ale pisz częściej, dobrze???? :-D

    Odpowiedz

  11. zazdroszczę przeczytania książki, ja ostatnio staję sie chyba analfabetką tylko usiądę i zaczynam czytać a oczy same się zamykają. Pozdrawiam!

    Odpowiedz

  12. Uwielbiam Fadiman! Doskonałe są też jej eseje „W ogóle i w szczególe. Eseje poufałe” – zwłaszcza ten o lodach, które pożera – tak jak ja – tonami:) Cieszę się z Twojego powrotu, stała czytelniczka:)

    Odpowiedz

  13. wiersz o modemie – oto jest wyzwanie dla współczesnych – nowoczesnych !

    książkę czytałem z czerwonymi uszami a recenzję przeczytałem z szerokim uśmiechem :)

, ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *