Czy faceci też to robią? Czyli nieco o Caitlin Moran

2013-03-19

W WO trafiłam na rozmowę z Caitlin Moran, która od jedenastu lat pisze felietony dla The Times, za które w ostatnich latach zgarnęła kilka nagród. Zaskoczyła mnie swoją normalnością, choć niektórym może się wydawać lekko walnięta, zwłaszcza jeśli przejrzą kilka stron zdjęć lub obejrzą wywiady z nią. Mam chyba jednak trochę nietypowe pojęcie o normalności.

Moran wychowywała się w biednej wielodzietnej rodzinie, od 11. roku życia uczyła się w domu. Bardzo wcześnie zaczęła pracować w redakcji pisma „Melody Maker”, prowadziła też jako osiemnastolatka program muzyczny w telewizji.
Gdy w rozmowie z Agnieszką Jucewicz opowiedziała nieco o swoich poglądach i przeszłości, zaintrygowała mnie. Później przeczytałam co myśli o popkulturze (zmęczona sobą, zjada własny ogon i niebawem „nastąpi ostateczne przesycenie tym sztucznym światem. I zaczniemy interesować się tym, co zwyczajne, normalne (…) eksponować to, co brzydkie, kanciaste, asymetryczne*”) i uznałam, ze chcę przeczytać książkę Caitlin Moran.
Książkę, którą podobno sprzedano w Wielkiej Brytanii w nakładzie pół miliona i którą przetłumaczono na 32 języki. Książkę „śmieszną, trochę plotkarską i ekshibicjonistyczną*”. (zakazaną w dwóch krajach, podobno!)
Autobiografię dotykającą tematów, o których z reguły nie mówi się głośno, a które nierozerwalnie łączą się z byciem kobietą – zwłaszcza kobietą świata zachodniego.

Książkę, o której powstaniu Moran pisze tak: „Kiedy po raz pierwszy spotkałam się z moją agentką Georgią Garrett, a ona spytała mnie, co chciałabym robić, odpowiedziałam: ‚ Chcę napisać książkę o feminizmie! Coś w stylu „Kobiecego eunucha” – ale z żartami na temat tego, jakie nosze majtki!’ Byłam swoimi słowami tak samo zaskoczona jak ona, bo przecież przyszłam przekonać ją do czegoś w rodzaju ‚Jedz, módl się i KWEJK.pl**” (z tym kwejkiem to chyba ingerencja tłumaczki. Sadzę, że tam była jakaś inna strona, anglojęzyczna)
Kupiłam więc tę książkę. Książkę „Jak być kobietą”, wydaną przez Wydawnictwo Sonia Draga, z paskudną okładką, przywodzącą na myśl pospolite romansidła, czy też opowieści o „zwariowanych 30-latkach”

Nie wiem co było nie tak z okładkami, jakie towarzyszyły anglojęzycznym wydaniom.
Ta, nieco ubliża polskiej czytelniczce. (Nie mówiąc już o tym, że na skrzydełku okładki napisano, że to powieść, zaś na ich stronie znajduje się w dziale poradników. Hmm. No nie wiem.)

Bardziej od tej okładki podoba mi się nawet pomysł Caitlin Moran: „Upierałam się, żeby na okładce znalazł się mój goły brzuch spoczywający na stole, a pod spodem napis wielkimi literami we wściekle czerwonym kolorze: ‚Tak wygląda PRAWDZIWY kobiecy brzuch’**”

Kiedy ostatnio czytaliście książkę, przy której przynajmniej raz wybuchnęliście głośnym śmiechem?
Mi też się to nie zdarzyło od dawna. Ostatni raz chyba w wieku 15 lat, przy „Lesiu” Chmielewskiej.
Przy książce „Jak być kobietą” śmiałam się w głos kilkakrotnie. Jest zabawna, trafna i cholernie prawdziwa.
Tylko raz miałam wrażenie, że Moran przesadziła, mnożąc zabawne porównania na temat tego jak wygląda jej biust po dwóch ciążach, w 35. roku życia. Wystarczyłyby dwa porównania, każde kolejne wyglądało na silenie się.
Poza tym jednym (i polską okładką) naprawdę nie mam zastrzeżeń.
Przeczytałam tę opowieść w dwa wieczory, tylko dlatego, że bardzo się starałam nie czytać zbyt szybko.

Caitlin Moran mówi, że napisała tę książkę między innymi po to, by „przywrócić słowu ‚feminizm’ właściwą definicję i uświadomić wielu kobietom, że są feministkami, nawet nie zdając sobie z tego sprawy*”. Bo tak jak mnie, irytują ja kobiety, które korzystają ze zdobyczy feminizmu, równocześnie bardzo się od niego odżegnując.
I choć, oczywiście, trzeba się zająć kluczowymi, „ciężkimi” kwestiami – jak przemoc wobec kobiet i sytuacja kobiety w krajach trzeciego świata, tudzież w państwach wyznaniowych, to w naszym zachodnim życiu na co dzień jest też wiele mniej poważnych tematów, które mają spory wpływ na funkcjonowanie kobiet i ich miejsce w społeczeństwie. (choć różnice między Polską a Wielką Brytanią nadal są spore, żyjemy jednak w kulturze zachodniej)

Są to idiotyzmy i upierdliwości, które po prostu trzeba zauważyć, nazwać i wyśmiać, a potem nie bać się być sobą. Być takim typem kobiety, jakim chce się być, człowiekiem jakim się jest wewnętrznie, nie zaś tym, czym chciałoby nas uczynić otoczenie, uwarunkowania historyczne i patriarchat.

Kobietom potrzeba (samo)świadomości i zwykłego cieszenia się życiem i kobiecością.
Bardzo mi się podoba kryterium wymyślone przez Moran, mające służyć obnażaniu tych idiotyzmów:
Czy faceci też to robią? Czy facetów też to dotyczy?
Czy depilują sobie krocze, notorycznie się odchudzają, po 35. roku życia zaczynają sobie wstrzykiwać botoks, a potem masowo robić liftingi, czy wyrzuca się ich z pracy w telewizji, bo zaczynają wyglądać „zbyt staro”, czy pyta się ich kiedy planują mieć dzieci itd. itp. i tak w nieskończoność.

Nie jest to książka dla:
1. purystów językowych
2. ludzi bez poczucia humoru
3. osób bardzo pruderyjnych
4. nie tolerujących przekleństw/wulgazryzmów
Jest to równocześnie jedna z lepszych książek jakie w ostatnich latach przeczytałam.
Caitlin Moran, jesteś świetna!

(Planowałam nawet zacząć czytać jej felietony w The Times, ale za dużo sobie za to liczą online. Za to poważnie zastanawiam się czy nie zażyczyć sobie na urodziny jej nowej, jeszcze (?) nie przetłumaczonej na polski książki. Choć cena nieco powala.)

Caitlin Moran
Jak być kobietą
Wydawnictwo Sonia Draga
Katowice, 2012

* cytaty z rozmowy przeprowadzonej przez Agnieszkę Jucewicz, Wysokie Obcasy, sobota 9 marca 2013 nr 10(717)

** cytaty z książki „Jak być kobietą”

———————————————————————————————————-

 

  • Mniej więcej czterdzieści kilka złotych (w bookdepository wysyłka jest gratis), to nie jest dużo więcej niż za polskie książki, a skoro tak Ci się podoba.
    Właśnie ściągam sobie próbkę „How to be a woman” z nadzieją, że jednak mi się nie spodoba, bo na wakacje mam oszczędzać, ech.
    Polska okładka faktycznie zniechęcająca.

    Odpowiedz

  • szukałam na allegro i tam stoją koło stówy. muszę przemyśleć.
    może Ci się nie spodobać, zależy na jaki fragment trafisz. gdyby mi ktoś pokazał pół rozdziału wyrwanego z kontekstu, nie wiem czy bym wzięła :)

     

  • Z amazona przysyłają zawsze początek :) Jak się nie zachwycę od razu, to po prostu poczekam aż będzie u mnie w bibliotece zamiast się rzucać i kupować ;) Tak czy siak zajrzę do niej na pewno.

     

  • Pamiętam, jak zobaczyłam tę książkę i jej opis bodajże w matrasie rok temu przy okazji dnia kobiet. I tu się sprawdza powiedzenie „nie oceniaj książki po okładce” ja oceniłam,przeczytałam opis ksiązki i stwierdzilam,ze kolejna papka poradnikowa. Dopiero po Twojej recenzji widzę,że bardzo się pomyliłam i to jednak jest książka, którą chciałabym przeczytać. a Obcasy z Moran leżą od jakiegoś czasu i czekają na przeczytanie- mam podobne odczucia do Ciebie, ostatnio wybitnie nie powalają na kolana. a jeszcze niedawno to był poniedziałkowy rytuał, po pracy usadowić się wygodnie z kawą i czytać, czytać, czytać. cóż.
    Miłego dnia!
    Frodo8

    Odpowiedz

  • Myślę, że oni mieli kompletnie poroniony pomysł co do grupy docelowej polskich odbiorców. Przedstawili to i wydali jako poradnik dla kobiet, w którym są rozważania „depilować się czy nie” i przez to te, które byłyby zainteresowane tematami pokazanymi w książce, w życiu czegoś takiego nie kupią (chyba, że przeczytają rok późnej wywiad w WO i będą uparte), a te które są zainteresowane poradami, gdy kupią, nie będą zachwycone i nie opowiedzą nikomu, że przeczytały fajną książkę.
    Ja w ogóle nie słyszałam, żeby ta książka wyszła po polsku, mimo że staram się mniej więcej orientować w tym, co wychodzi. Myślę, że Wydawnictwo powinno zapłacić Agnieszce Jucewicz, bo ta rozmowa napędzi więcej klientów niż chybiona promocja wydawnictwa.

     

  • Masz moc przekonywania, nie po raz pierwszy zasuwam kupić to, co recenzujesz. Natychmiast potruchtałam na Allegro nabyć „Jak być kobietą”, ponieważ owszem ja też ostatni raz głośnym śmiechem wybuchnęłam przy „Lesiu”, co miało miejsce w ubiegłym stuleciu. Merci. Jest nadzieja. Czekam więc na listonosza, oby pojawił się szybciej aniżeli wiosna. Pozdrawiam serdecznie.

    Odpowiedz

  • Tylko błagam zaczynajcie ze sceptyzmem, jak ja zaczynałam. Jak się nastawicie na rewelację, łatwo o rozczarowanie.
    :))

    Odpowiedz

  • Szanowna Zakurzona, jestem zadowolona jak sznycel wiedeński, dziękuję!!!

    Moran kupioną na allegro za 25 zł (biegłam kupić, jak pamiętasz, prosto z Twojej notki) przynieśli wczoraj do domu listonosze płci żeńskiej, późnym wieczorem został mi 1 rozdział, i tylko z powodu gorączki tak haniebnie wolno czytałam.

    To jest świetna książka. Znakomita, zabawna, prosta i okrutnie celna perspektywa, nie znam drugiej takiej opowieści o własnym życiu. No za diabła. Moran pokazuje, że jeśli opowiedzieć o tym naprawdę szczerze, to każde zwykłe kobiece życie jest skandalem. W każdym tego słowa znaczeniu.

    Dla kobiet recytujących kwestie z europejskiego telepromptera kultury i sztuki, dla europejskich nastolatek z preinstalowanym systemem kompleksów, powinności i pewnej ilości białego konia pod księciem, dla uczennic i córek europejskich nauczycielek i matek – nieprawdopodobna lektura pierwszej potrzeby.

    I potwierdzam – szczerze i wielokrotnie głośno się śmiałam :-) Szczerze. Miejscami wewnętrzne drgawki w skali „Lesia”. Sejsmicznie powtarzalne po odłożeniu książki. No nieustannie przypominają mi się mikrostringi wessane przez łechtaczkę i rżę wewnętrznie.

    Zasadniczo chętnie napiłabym się z tą kobietą wina i zapytała o parę rzeczy. Jej kolejną książkę też – koniecznie.

    Bardzo bardzo bardzo dziękuję!!!!

     

  • o jak się cieszę! :)
    Powiem Ci w sekrecie, że ja od razu gdy skończyłam, zaczęłam ją na nowo, żeby sprawdzić czy pisząc o niej, nie byłam na jakimś haju :D
    Kolejną książkę też bardzo chcę przeczytać.
    I dzięki Ci wielkie za ten komentarz!

     

  • o, dziewczyny:) podkręciłyście moją ciekawość do granic!
    lecę na allegro, zanim wszystko wykupią! dzięki:)

     

  • No nie, teraz to już muszę kupić!

     

  • Zakurzona, narobiła mi ta lektura w głowę :-) Że aż też musiałam zajrzeć do niej po raz drugi i upewnić się, czy z kolei ja nie byłam na jakimś haju:-)).

    No i nie byłam – ciągle działa i ciągle jest historią tak dramatycznie inaczej opowiedzianą od mojej, a tak bliską, że nie mogę się z tego łatwo otrzepać.

    Ale do sedna – bardzo sobie cenię, kiedy Ty w coś wchodzisz i wykonujesz metodyczną obławę na znaczenie. Czy myślałaś kiedyś, żeby – wejść w reportaż? Tzn. – zrobić go. Oraz czy myślałaś o zrobieniu tych rozmów – wywiadów – rzek życia, tych, które tak cenisz. Bo jesteś w samym środku i masz już wszystko, co trzeba i uważam, że bezwzględnie powinnaś. Tak serio serio to piszę, a czytam Cię już baaaardzo długo i myślę, że już czas. Pójść z książek do ludzi i wyjść od nich z ich życiem i własną książką. Tam chyba jesteś.

    Dobra? Bo ja bym chciała to przeczytać. Człowieka od Ciebie.

    Pozdrawiam ogromnie serdecznie.

     

  • Aż mi się gorąco zrobiło.
    Bardzo bym kiedyś chciała, ale ciągle wydaje mi się, że jeszcze nie czas na poważne pisanie, że za mało wiem, za mało rozumiem. Zresztą, kto by mnie wydał, teraz gdy wszyscy piszą i tyle książek idzie na przemiał.
    Dziękuję Ci bardzo, za to, co napisałaś, wzruszyłam się :)

    p.s. Ja swoją Moran pożyczyłam, więc chwilowo nie zaglądam.

     

  • Wiesz co – ja napiszę do Ciebie maila, bo mi tu komentarz rozerwie :-)

     

  • zakupione w oryginale

    Patrzyłam czy nie da się kupić tej nowszej ksiażki Moran taniej, niż na Amazonie – ale nie. Pewnie cena spadnie, jak książka już nie będzie nowością. „Jak być kobietą” udało mi się kupić za 3 funty z wysyłką :-)

    Odpowiedz

  • No i pisz tu człowieku że Ci się podoba, a potem bój się odpowiedzialności za cudze zakupy :))

    Odpowiedz

  • no właśnie:P

     

  • Elunia, no bój się bój :-)
    Ja się jakoś nie boję. Bo wszystkie książki jakie polecałaś mnie nie zawiodły, tak ?

    Odpowiedz

  • Chyba kupię po pierwsze z powodu tego brzucha, a po drugie po pierwszej w nocy mam już czas na czytanie, a po czecie – dawno dawno nie czytałam czegoś z polotem. Za to bez polotu nie dalej jak wczoraj.

    Odpowiedz

  • Najwyraźniej kobieta pasmowo osiwiała nie sprzeda się na okładce. Za to harce z rurą – jak najbardziej.

    Odpowiedz

  • Oczywiście, że faceci to robią – coraz częściej :)

    Odpowiedz

  • Wersja na Kindla jest tańsza :-) niż angielska papierowa. Wrzuciłam obie książki na „listę marzeń” i któregoś dnia przeczytam. Teraz próbuję zmniejszyć stosik przy łóżku.

    Odpowiedz

  • Postanowiłam, że nie kupię, gdy czytałam o niej w Wysokich Obcasach. Że i tak zbyt dużo wydaję na książki a pracę tracę.. no i trzeba oszczędzać. Po przeczytaniu Twojej recenzji bez zastanowienia, poczułam, że muszę przeczytać – na allegro za 25 PLN – jak rzesz mogłam sobie odmówić ? ;)
    Pozdrawiam

    Odpowiedz

  • Wywiad jak wywiad – Ty im robisz sprzedaż ;)
    Rżałam w pociągu i myślałam sobie diabolicznie, co pomyśli ten garniturowy pan obok mnie, jeśli rzuci okiem przez ramię i padnie wzrokiem na te pizdy i bobery.
    Pozycja obowiązkowa!

 

,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *