Bociany przylatują zimą. Iwona Jurczenko-Topolska

Uwielbiam czytać Goodnews. Uwielbiałam, gdy jeszcze mieszkała w Olsztynie i mi nie przeszło.
Od przeprowadzki jej życie chyba nabrało rozpędu i na bloga nie starcza już czasu albo ochoty, co mnie smuci, ale jestem typowym czytaczem i ze względu na dużo mniejszą częstotliwość publikacji, zaglądam do niej rzadziej.
Zajrzałam w piątek i przeczytałam o książce Iwony Jurczenko-Topolskiej.
Równocześnie przypomniałam sobie, że widziałam trzy egzemplarze tej książki jakiś rok temu w jednej księgarni, co zaowocowało gorączkowymi poszukiwaniami dnia następnego. Miałam szczęście, w sklepie uchował się jeden egzemplarz. Przeczytałam od razu, z soboty na niedzielę.

Imgbociany_3Bociany przylatują zimą
Iwona Jurczenko-Topolska
Wydawnictwo HISTORIA I ŻYCIE

Na początku powiem może dlaczego nie zainteresowałam się tą książką, gdy po raz pierwszy (rok temu) wpadła mi w ręce. Ano dlatego, że uznałam, że jest nie dla mnie. Kompletnie inna bajka. Roześmiana bogata rodzina w basenie, z tyłu opinia Kory Jackowskiej, a w niej, że to doskonały poradnik dla rodzica i wychowawcy.

Tymczasem śmiałam się i płakałam oraz wyciągałam wnioski i nauki wychowawcze. To naprawdę dobra lektura. Częściowo to jak zapis opowieści na forum dotyczącym adopcji, ale całość ciepła, szczera, zabawna, wzruszająca. W ogóle jakaś niesamowita rodzina i, co bardzo szczególne, naprawdę robiąca coś fajnego z własnymi pieniędzmi. Pomogli wielu osobom, a książka jest o niespodziewanym adoptowaniu trójki rodzeństwa (wtedy, w 2003, w wieku: 7, 5 i 3 lata) . Wspaniała opowieść o miłości. Nie chcę Państwu Topolskim stawiać pomników, ale coś takiego w zasadzie się nie zdarza.

Żałuję, że przeczytałam dopiero teraz i że nie poznałam Iwony. Myślę o jej rodzinie – mężu i dzieciach. Tylko osiem lat było im dane być razem.
Bardzo im współczuję.

,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *