Biała Maria. Hanna Krall

IMG_2852aMiałam szczęście do dobrych polonistek. Pamiętam jak pod koniec szkoły podstawowej mieliśmy z kilku zaprezentowanych, wybrać wiersz do interpretacji. Jeden z kolegów nic nie przygotował, więc wezwany do odpowiedzi wybrał po prostu najkrótszy, licząc że szybko skończy. Traf chciał, ze był to Kamyk Herberta. Męczył się z tym wierszem aż do dzwonka. Bezowocnie. Na koniec polonistka powiedziała: to co oszczędne w słowach bywa bardzo ciężkie do interpretacji. Nie ufajcie pozorom.

Z Białą Marią Hanny Krall jest podobnie. Da się ją przeczytać w godzinę, ale by ten utwór odczytać, trzeba naprawdę dogłębnej lektury.
To bardzo osobista książka, pełna wspomnień, nawiązań do starych znajomych, opowieści potrzebujących zakończenia. Treść jest nieco chaotyczna, czasem poza chronologią, ale w niczym nie przypomina to zabiegów „udziwniających” stosowanych przez młodych autorów. Te opowieści są jak posklejana porcelana. Czasem fragmentu brakuje, któryś kawałek odnajduje się po czasie i trudno go już dokleić, brak jakiegoś okrucha widać dopiero pod światło… Całość jest jak porwana rozmowa pełna zamyśleń, skrótów (bo przecież rozmówcy wiedzą o czym mówią – czytelnik tylko podsłuchuje, jak chce niech sobie poszuka, dopyta), przypomnień następujących po czasie.
No, nie jest po kolei, przecież wiem.(…) A musi być po kolei? To sobie przestaw.”(z Białej Marii)

Czyta się więc powoli. Rozgryza oszczędną w słowa treść. Szybko odtwarza w pamięci ósmą część Dekalogu Kieślowskiego i obiecuje znów obejrzeć Podwójne życie Weroniki. Kiedy indziej odnajduje we własnych wspomnieniach film dokumentalny Marek Edelman. życie. Po prostu. gdzie Hanna Krall opowiadała o przyjacielu. A Gaja Kuroń? Kto mówił o Gai, o której nieobecności czytamy w książce? Paula Sawicka! W tym samym filmie…
Jest opowieść o zdradzie i o ocaleniu, wspomnienie wojny i losu małej żydowskiej dziewczynki, która po latach opowiada nam, co pamięta.
Na okładce czytamy: „Biała Maria to nazwa znanego serwisu. I marmuru, z którego zrobiono nagrobek. To także imię bohaterki książki. Jak to się łączy ze sobą?”
Tego się nie da łatwo opowiedzieć, bo jak opowiedzieć tyle przeszłych trudnych historii. Można spróbować poskładać je z tego, co autorka nam podarowała. Uważam, że warto. Ale to nie jest lektura dla zaganianych do czytania w autobusie. Jak wszystko, co cenne.

Biała Maria. Hanna Krall.
Świat Książki. Warszawa 2011

, ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *