Anna Dziewit-Meller. Góra Tajget

tajgetO Górze Tajget było bardzo głośno od początku. Na okładce można przeczytać opinie o wielkości tej prozy. A ja mam z nią problem.

Bardzo lubię Annę Dziewit-Meller jako prowadzącą BukBuka. Jest w niej delikatność, kobiecość, erudycja i coś, czego nie można tak po prostu wypracować – klasa. Chętnie byłabym jak ona, ale jestem z nieco innej bajki.

Według Plutarcha urwisko w górach Tajgetu było miejscem, w którym Spartanie porzucali niepełnosprawne dzieci. Góra Tajget zaś jest opowieścią o najsłabszych ofiarach hitlerowców, często do dziś bezimiennych dzieciach i ludziach chorych.
Nie raz i nie dwa pisałam o tym, że trzeba o takich historiach wiedzieć i pamiętać. Czytać, choć boli, zrozumieć jak do tego doszło i zrobić wszystko, by w porę dostrzec zagrożenie, gdy świat  na powrót  zacznie ogarniać nacjonalistyczne i rasowe szaleństwo.
Mam jednak poczucie, że temat prawdziwych ofiar wojennych jest tak ważny, że nie powinno się z nim igrać.

Góra Tajget pokazuje bogactwo języka autorki i to, że Anna Dziewit-Meller naprawdę potrafi fajnie, dobrze pisać. Tylko dlaczego z takim uporem bierze się do opisywania tematów tak trudnych? (Poprzednia książka dotyczyła pedofilii)
I nie chodzi mi tu o zarzut, który gdzieś ostatnio padł, że „pani taka sympatyczna, a pisze takie mroczne książki”.
Chodzi raczej o fakt, że autorka nie udźwignęła tego tematu. Napisała dobrze i z pomysłem książkę, która nie jest dobra. Czyta się ją błyskawicznie, ale choć bohaterowie nie są tak przerysowani jak w poprzedniej powieści Dziewit-Meller (choć gdy główny bohater upuszcza szklankę w chwili, gdy odkrywa, co się działo w czasie wojny w szpitalu, pomyślałam sobie: serio?), nadal ma się wrażenie, że to tylko ślizganie się po temacie. Książka, która nawiązuje do wydarzeń realnych i potwornych, a której nie pamięta się dwa dni po lekturze.

Bardzo bym chciała, żeby autorka spróbowała pisać o rzeczach przeciętnych, o zwykłym życiu, bez sięgania po najwyższe tony, najstraszniejsze tematy. Anna Dziewit-Meller pisze tak dobrze, że nie musi uwiarygadniać siebie jako pisarki sięganiem po ekstrema. Powinna pozwolić sobie pisać, bez szukania ciężkich tematów w ramach uzasadnienia istotności tego, co robi. Bo robiłaby to dobrze. Wierzę w to.

Góra Tajget
Anna Dziewit-Meller
Wydawnictwo Wielka Litera
Warszawa 2016

 

 

,
2 comments on “Anna Dziewit-Meller. Góra Tajget
  1. Bardzo trafna recenzja. Przeczytałam tę powieść i mam takie same odczucia. Mało tego myślałam, że po drodze coś przeoczyłam między wierszami, a tu jednak nie, bo jak trafnie to ujełaś : „to tylko ślizganie się po temacie”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *